Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
164 posty 2516 komentarzy

Zapiski spod lasu

Andarian - Mieszkam na górce pod lasem, więc mam szeroką perspektywę spojrzenia na świat.

Kogo się boją wielkie korporacje?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czyli małe jest piękne i naprawdę wiele może.

Kiedy myślimy o optymalnym modelu produkcji większości osób na pierwszym miejscu pojawia się przed oczami obraz wielkiej korporacji. Wizja wielkiej fabryki, z której codziennie wyjeżdżają setki ciężarówek z gotowymi produktami, lub nawet doprowadzono do niej linię kolejową umożliwiającą masowy wywóz masowej produkcji jest sztandarowym argumentem w dyskusjach o optymalnym modelu produkcji. Efekt skali produkcji stanowi jeden z koronnych argumentów wszelkiej maści socjalistów i etatystów przeciwko wolnemu rynkowi. Skoro bowiem duży może więcej, na rynku nie miejsca dla małych. Jeśli nie ma miejsca dla małych wolny rynek nie może istnieć. Zawsze bowiem duży pożre małego zanim ten rozwinie skrzydła, ba mały nigdy nie zaistnieje na rynku, ponieważ jego model produkcji jest gorszy, droższy i w ogóle be. Jeżeli nie może się rozwinąć konkurencja, to wolny rynek nie będzie działać.

Swoją drogą ciekawym jest, że takie opinie najczęściej formułują ekonomiści, pracownicy linii produkcyjnych i ideowi socjaliści. Ogólnie rzecz ujmując osoby mające bardzo nikłe pojęcie na temat współczesnych środków produkcji drobnych przedsiębiorców. Zapytany o przewagę wielkiej korporacji nad małym przedsiębiorstwem drobny przedsiębiorca parsknie tylko śmiechem i odpowie nieprzyzwoicie: "W normalnym kraju, wielka korporacja mogłaby mi naskoczyć".

Czym jest efekt skali produkcji? W najwyższym skrócie jest to spadek kosztów wynikający z produkcji masowej. Na efekt skali produkcji składa się kilka czynników. Pierwszym z nich jest specjalizacja stanowiska pracy. Przygotowanie stanowiska pracy do jednej czynności sprawia, że wymagania odnośnie kwalifikacji pracownika maleją, maleją więc też koszty jego zatrudnienia. Znika również problem zmiany ustawień maszyny, co dodatkowo zwiększa wydajność. Dodatkowo człowiek powtarzający jedną czynność zaczyna pracować mechanicznie, co stanowi dodatkową korzyść. Drugim czynnikiem tworzącym efekt skali jest rozłożenie kosztów projektowania i przygotowania prototypu na większą ilość produktów. Do kolejnych czynników zaliczyć należy rozłożenie kosztów marketingu, rozłożenie kosztów ochrony patentowej, możliwość pozyskania alternatywnych źródeł finansowania i specjalizacja rynku pracy.

Czy efekt skali produkcji jest zarezerwowany tylko dla wielkich korporacji? Ten aspekt tematu jest skrzętnie pomijany przez różnej maści socjalistów. Kiedy bowiem przyjdzie do dokładnej analizy efektu skali okaże się nie tylko, że jest on dostępny nie tylko dla wielkich korporacji, ale nawet dla mikroprzediębiorstw zatrudniających kilka osób. Jest to bezpośredni efekt rozwoju technologicznego.

Doktryna socjalistyczna jest zbudowana w głównej mierze w oparciu o efekt skali produkcji. Skoro wielki jest lepszy, dla małych nie ma miejsca. Skoro wielki może więcej zarabiać najlepiej by pozostał w rękach państwowych. Rozważanie korzyści płynących z efektu skali potrafi zaprowadzić nawet do absurdów myślenia (taki pogląd przedstawił wczoraj Interesariusz z PL), że dzięki efektowi skali powstaną monopole. Jeżeli bowiem wraz z wzrostem produkcji koszty maleją, to największy wyprodukuje najtaniej, czym automatycznie wygra z całą konkurencją na rynku. W chwili obecnej praktycznie cały świat ekonomiczny jest zainfekowany myśleniem socjalistycznym w zakresie modeli produkcyjnych. Wynika to z faktu, że przy poruszaniu kwestii efektu skali całkowicie pomija się nie tylko wady, ale i ograniczenia.

Na początku napiszę parę zdań o ograniczeniach efektu skali. Czy istnieje jakaś granica tego efektu? Oczywiście. Nawet z punktu widzenia stricte matematycznego koszt końcowy nie może być mniejszy aniżeli koszt materiałów. Tak więc koszt produktu może maleć co najwyżej do wartości materiałów. Czy efekt specjalizacji produkcji ma swoje granice? Oczywiście. Kiedy bowiem każdy element produkcji wykonywany jest na odrębnym stanowisku dla dalszego zwiększania produkcji potrzeba powielać stanowiska. To natomiast w żadnym stopniu nie zwiększa wydajności produkcji, a nawet ją zmniejsza. Jeśli bowiem nie wszystkie stanowiska pracują na 100% koszty rosną. Wniosek z tego płynie taki, że powyżej poziomu pełnej specjalizacji procesu produkcji aby wraz z wzrostem produkcji koszty nie rosły, wzrost ten musi się odbywać skokowo. Korzyści płynące z pełnej specjalizacji stanowiska może czerpać także drobny przedsiębiorca. O tym jednak napiszę w dalszej części tekstu.

Specjalizacja produkcji jest właściwie jedynym elementem efektu skali, przy którym możemy mówić o ograniczeniach. W pozostałych aspektach pojawiają się nie ograniczenia, a wady. Co więcej, wady dotyczące tylko i wyłącznie wielkich korporacji, w których stanowiska pracy są zwielokrotnione, a poziom produkcji w którym rolę grał efekt skali wynikający ze specjalizacji już dawno został przekroczony.

Koszt projektowania i opracowania prototypu jest jednym z takich czynników. Chociaż wydawać by się mogło, że przecież jednorazowe opracowanie produktu sprawia, że przy zwielokrotnionej produkcji ten koszt rozłoży się na tak wiele produktów, że żaden drobny przedsiębiorca nie będzie w stanie w takiej sytuacji konkurować. Tak naprawdę jest to tylko pułapka intelektualna. Opracowanie bowiem prototypu nie powoduje zniknięcia kosztów utrzymania projektanta. Oczywiście można założyć, że po przygotowaniu produktu projektant ląduje na bruku, czy jednak tak jest w rzeczywistości? Jeżeli po zakończonym projekcie pracownik stanie przed perspektywą braku zatrudnienia zwyczajnie zażąda wyższego wynagrodzenia. Jeśli natomiast będzie on utrzymywany na stałym etacie, to pomimo zakończenia procesu projektowania wciąż będzie generował koszty. Zwolenników korporacyjnego modelu przemysłowego zaskoczyłoby jak nisko upadają wielkie korporacje w zakresie poszukiwania pracy dla swoich projektantów. Dział projektowania praktycznie w każdej wielkiej korporacji przynosi gigantyczne koszty. Projektanci w wolnym czasie zajmują się realizacją nawet najdrobniejszych zleceń zewnętrznych, najczęściej poniżej swoich kosztów utrzymania, tylko po to, by minimalizować straty. Projektant nie może bowiem zająć się wykonaniem nowej generacji urządzenia, ponieważ najpierw muszą się zwrócić koszty uruchomienia całej linii produkcyjnej ich poprzedniego dokonania.

Również rozłożenie kosztów marketingu stanowi spore nadużycie. W przypadku wielkiej korporacji koszty marketingu najczęściej przewyższają całkowity koszt produkcji urządzenia. Wynika to z faktu, że od pewnego poziomu produkcji dalsza sprzedaż możliwa jest tylko poprzez sztuczne napędzanie konsumpcji. Marketing przestaje być poszukiwaniem klienta, a zaczyna być tworzeniem trendów i budowaniem sztucznego popytu już nie tylko na konkretny produkt, konkretnego producenta, a na cały rodzaj danego produktu. Idealnym przykładem mogą być tablety. Apple w rzeczywistości zapłacił za kampanię marketingową zarówno dla siebie, jak i Samsunga i innych producentów tabletów, którzy wykorzystali trend stworzony przez Steve'a Jobs'a. Nie muszę chyba wspominać, że tym samym wielka korporacja działa na korzyść również drobnych przedsiębiorców.

Właściwie jedynymi aspektami efektu skali zarezerwowanymi tylko dla wielkich korporacji są prawa patentowe i alternatywne modele finansowania. Każda wielka korporacja na świecie dąży do zwiększenia kosztów ochrony patentowej. Wyłożenie bowiem kilkudziesięciu tysięcy dolarów po to by zastrzec sobie własny produkt jest najczęściej poza zasięgiem drobnych przedsiębiorców. Działanie takie nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem, ochrona patentowa w obecnym kształcie jest tylko i wyłącznie wynikiem lobbowania wielkich korporacji. Również alternatywne źródła finansowania nie mają wiele wspólnego z wolnym rynkiem. Bardzo wiele korporacji zarabia nie na produkcji, a na instrumentach finansowych. Zapewniając sobie bardzo odroczone terminy płatności inwestują środki na rynkach finansowych. Tym samy często sprzedają produkty poniżej ich rzeczywistych kosztów wytworzenia czerpiąc korzyści z gry na giełdzie. W praktyce ciężko to nazwać modelem produkcji. Jest to tylko i wyłącznie efekt regulacji i kontroli rynków finansowych przez światową oligarchię, nie mający nic wspólnego z wolnym rynkiem.

Wielkokorporacyjny model produkcji wiąże się również z całą gamą ewidentnych wad, obcych drobnej przedsiębiorczości. Pierwszą z nich jest drastyczny rozrost struktur zarządzania. Co więcej, rozrost ten odbywa się nie tylko w poziomie, ale co gorsza w pionie. Efektem jest dramatycznie rosnący koszt biurokracji w korporacji. Podobnie poważnym problemem jest potrzeba tworzenia całkowicie niepotrzebnych w drobnej przedsiębiorczości działów. Najlepszym przykładem może być już wspomniany dział marketingu. Podczas gdy prawdziwie dobry produkt na rynku obroni się sam, tak produkty wielkiej korporacji ze względu na skalę produkcji muszą same budować rynek zbytu. Zbudowany rynek zbytu nie jest już jednak własnością korporacji. Pochłaniające gigantyczne środki piony marketingu w rzeczywistości przynoszą korzyści również konkurencyjnym graczom na rynku. Polityka marketingowa wielkich korporacji niesie za sobą jeszcze jedną, bardzo poważną wadę. Przy zwielokrotnionych liniach produkcyjnych, gigantycznych magazynach korporacja jest bardzo wrażliwa na zmiany trendów. Każdy nowy produkt, nie tylko musi zostać wyprodukowany, co wiąże się ze żmudnym procesem przestawienia linii produkcyjnej. Każdy nowy produkt musi również być odpowiednio zareklamowany. Tylko bowiem wielka kampania reklamowa może zapewnić zbyt na rynku efektom produkcji masowej. Również spadki koniunktury na rynku są dla korporacji czymś niszczącym. Koszty stałe utrzymania hal fabrycznych, ochrony, przestojowe dla pracowników, to wszystko sprawia, że korporacja musi budować dużo większe rezerwy kapitałowe na okresy wahnięć koniunktury. Jak całe organizmy korporacje cierpią na potworny brak elastyczności. Przebranżowienie się korporacji to nie tylko gigantyczne koszty, ale i potwornie długi czas. Aby wprowadzić nową gamę produktów nie tylko trzeba je zaprojektować, nie tylko trzeba zrealizować kampanie marketingową, nie tylko trzeba przestawić całą linię produkcyjną. Trzeba również zrobić szczegółowe badania rynku, sprawdzić, czy nowy produkt na rynku w ogóle się przyjmie. Drobny przedsiębiorca nie ma większości tych problemów.

Jakie atuty w ręku posiada więc drobny przedsiębiorca? Aby uzyskać efekt skali wynikający ze specjalizacji nie potrzebuje wielkiej fabryki. Rozwój technologii zapewnił takie możliwości, że nawet w garażu, przy użyciu maszyny CNC drobny przedsiębiorca może wykorzystywać maksymalną wydajność stanowiska pracy. Drobny przedsiębiorca w zakresie zatrudniania projektantów także posiada zasadniczą przewagę nad korporacją. Posiadając bardziej bezpośredni kontakt z klientem drobny przedsiębiorca może postawić na personalizację swoich produktów. W tym zakresie główną rolę pełnią właśnie projektanci. Na ich głowie już spoczywa kwestia, by nie rezygnując z premii efektu skali dokonać personalizacji produktu do potrzeb indywidualnego klienta. Czasem wystarczy parę linijek w kodzie programu, jeden dodatkowy otwór w obudowie, by klient poczuł się kimś wyjątkowym i zapłacił za utrzymanie projektantów. Pion marketingu może sprowadzać się do jednej osoby, która będzie poszukiwać sklepów i obsługiwać klienta indywidualnego. Warto zauważyć, że w takim modelu odpada przynajmniej jeden poziom w sieci dystrybucji, jedną marżę mniej. W dodatku marketing szeptany jest uważany za najskuteczniejszy z modeli promocji. W przypadku wahnięć koniunktury drobny przedsiębiorca nie ma wielkiego magazynu do opróżnienia. Posiada również możliwość właściwie natychmiastowej adaptacji do nowych warunków na rynku. Również wszelkie nowe osiągnięcia technologiczne, które wielką korporację mogą całkowicie pogrążyć dla drobnego przedsiębiorcy stanowią okazję. Czas potrzebny na wdrożenie nowego produktu do sprzedaży jest w drobnym przedsiębiorstwie kilkukrotnie krótszy. Drobny przedsiębiorca zazwyczaj sam nadzoruje jakość swoich produktów. Nie tylko gwarantuje to wyższą jakość, ale także zmniejsza potrzebne zatrudnienie. 

Na wolnym rynku wielka korporacja nie ma szans z drobnym przediębiorcą. Dlatego też wielkim korporacjom zależy na maksymalnym zwiększeniu kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Skomplikowane przepisy podatkowe są korzystne dla wielkiej korporacji. Dla drobnego przedsiębiorcy zatrudnienie księgowej potrafi spowodować wzrost kosztów stałych o połowę. Sam ZUS w Polsce oznacza minimum 70 tys. złotych potrzebnych na rozpoczęcie działalności. Tyle mniej więcej musi zapłacić człowiek, zanim wytworzy wszystkie mechanizmy potrzebne do zaistnienia na rynku. Wielkie korporacje lobbują za każdym rozwiązaniem zwiększającym koszty ochrony praw autorskich. Jest to działanie w pierwszej kolejności wymierzone w najmniejszych. Nie tylko można ich ścigać za naruszenia, ale także można się obronić przed zastrzeżeniem czegokolwiek przez nich. Ochrona praw autorskich pozwala także zamknąć dostęp drobnym do całych branż. Przykładem mogą być gadżety elektroniczne, w których potrzebne są ekrany LCD. Funkcjonujący oligopol chroniony przez prawa autorskie sprawia, że urządzenia z wyświetlaczami potrafią być tańsze aniżeli sam wyświetlacz zakupiony bezpośrednio u producenta. Tam gdzie nie ma problemów z prawami autorskimi drobny przedsiębiorca zawsze wygra. rzykładem może być produkcja mebli. Chociaż Ikea oferuje naprawdę niskie ceny, to jednak meble z Kalwarii Zebrzydowskiej są sprzedawane w całej Europie. Jadąc do Kalwarii zobaczycie, że na co drugim domu wisi tabliczka "Meble". Podobnie ma się sprawa z obuwiem. Stanisław Dolny i Górny to istne zagłębia produkcji obuwniczej. Przynajmniej 100 producentów obuwia rozmieszczonych w dwóch sąsiednich wsiach. Oni wszyscy na rynku wygrywają. W obu wsiach widać, że ludziom powodzi się lepiej aniżeli gdzie indziej. Nie są w stanie temu zapobiec nawet bardzo skomplikowane przepisy podatkowe w Polsce. Opisałem te miejscowości, ponieważ znam je osobiście. Ile takich jest w całej Polsce? Ciężko stwierdzić.

Wielkie korporacje boją się drobnych przedsiębiorców. Wiedzą bowiem, że tak jak wirus może zabić słonia, tak tysiące drobnych przedsiębiorców mogą zabrać cały rynek wielkiej korporacji. Korporacje bronią się tylko tam, gdzie chronią je lobbyści. Przemysł elektroniczny, przemysł motoryzacyjny, przemysł chemiczny. "W normalnym kraju, korporacje mogłyby drobnemu przedsiębiorcy zwyczajnie naskoczyć".

KOMENTARZE

  • @andarian
    na pan te wszystkie rozważania wydane gdzieś w całości jako książka? pytam z ciekawości, gdyż chętnie kupiłbym egzemplarz.
    pozdrawiam.
  • @Avern 13:20:14
    Jeszcze nie, ale skoro jest popyt muszę rozważyć zapewnienie podaży.
  • @Andarian 14:08:37
    świat się zmienia na naszych oczach, warto spróbować wielu rzeczy, aby nie zmienił się na gorsze.
  • @Andarian 14:08:37
    Nie szkoda czasu na te dywagacje?
    Nie, abym Pana krytykował. Przeciwnie.

    Kiedyś, w Pana wieku rozważałem alternatywny system gospodarki oparty na przewidywanym rozwoju przekazu informacji.
    Ten przekaz informacji - osiągnęliśmy, ale sposób zaspokajania potrzeb poszedł w innym kierunku.
    To nas wszystkich gubi.
    Ja widzę inną możliwość rozwoju.
    Niech pan spróbuje.
  • @Andarian
    Małe jest piękne, słuszne i efektywne, im większa fabryka tym większe koszta. Małe przedsiębiorstwa, gospodarstwa rolne są konkurencyjne dla molochów gospodarczych. Wspomniał Pan o drobnych producentów obuwia w dwóch wsiach, że wygrywają na rynku z wielkimi.

    Jest to prawidłowość w dobrze zorganizowanym kraju, w którym produkcja nie jest zależna od speców marketingu i poborców podatkowych i głupiej ekonomii a raczej ideologii liberalnej. Bowiem to ona i głupie rządy skasowały w naszym kraju wszelką produkcję, lecz ta powoli się odradza dzięki Opatrzności.

    Kilka lat temu odkryłem to prawo, jego skutkiem wyginęły dinozaury, mamuty i niedźwiedzie jaskiniowe; skutkiem tego prawa giną potęgi mocarstwowe, wielkie miasta popadają w ruiny i gruzy.
    Pozdrawiam. Faber
  • @Avern 13:20:14
    "na pan te wszystkie rozważania wydane gdzieś w całości jako książka? pytam z ciekawości, gdyż chętnie kupiłbym egzemplarz.
    pozdrawiam."

    Jest taki MÓJ zresztą pomysł żeby wydać książkę z felietonami blogerów, głównie Konfederatów plus może goście zaproszeni z różnych względów. Andarian ma ciekawe teksty, niektóre kontrowersyjne, w sam raz. Wystarczy się dogadać.
  • @Andarian
    "Przykładem może być produkcja mebli. Chociaż Ikea oferuje naprawdę niskie ceny, to jednak meble z Kalwarii Zebrzydowskiej są sprzedawane w całej Europie. Jadąc do Kalwarii zobaczycie, że na co drugim domu wisi tabliczka "Meble". Podobnie ma się sprawa z obuwiem. Stanisław Dolny i Górny to istne zagłębia produkcji obuwniczej. Przynajmniej 100 producentów obuwia rozmieszczonych w dwóch sąsiednich wsiach. Oni wszyscy na rynku wygrywają. W obu wsiach widać, że ludziom powodzi się lepiej aniżeli gdzie indziej. Nie są w stanie temu zapobiec nawet bardzo skomplikowane przepisy podatkowe w Polsce. Opisałem te miejscowości, ponieważ znam je osobiście. Ile takich jest w całej Polsce? Ciężko stwierdzić."
    =======================

    To są już wyjątki i mają przynajmniej stulecie tradycji, oraz klaster lokalny de facto bardzo pomagający nowym firmom rodzinnym. To swoista... korporacja rzemiosła, rzadko spotykana specjalizacja. Też znam te miejscowości mieszkając dosyć blisko nich pod Oświęcimiem, acz buciarze bardziej kojarzą mi się bardziej z piłką nożną na niezłym poziomie. Byłem kiedyś na wystawie mebli w pawilonie, poza tym mamy meble z Kalwarii, mają z 50 lat. Zestarzała się bardziej gierkowska meblościanka niż tamte ponadczasowe, tradycyjne meble dobrej jakości, niezłego stylu, z dobrych materiałów z których nie urywają się zawiasy... ale cholernie ciężkie :):):)

    Małe jest piękne, ale jednak generalnie tracą z każdym rokiem szanse w nieczystej, nierównej w walce rynkowej z wielkimi, z korporacjami globalnymi. Te należy wręcz zdelegalizować, bo są zagrożeniem dla ludzkości i finansują NWO.

    Można podać niezliczone przykłady regionów, miast gdzie takie klastry upadły po 1989 roku, czy nawet wcześniej. Zabił je wolny rynek... źle rozumiany jako bezbronna otwartość na import, na ekspansję zagranicy, korporacji.
  • Świetny tekst
    i czy się komuś podoba czy nie pokazuje wyższość wolnego rynku... pomimo argumentu iż:
    "funkcjonujący oligopol chroniony przez prawa autorskie sprawia, że urządzenia z wyświetlaczami potrafią być tańsze aniżeli sam wyświetlacz zakupiony bezpośrednio u producenta" co chyba jest argumentem przeciwko?
    :)
  • @koolart 22:43:01
    Obecne prawa autorskie niewiele mają wspólnego z wolnym rynkiem. Prawem patentowym nie powinny być objęte procesy chemiczne, ani żadne technologie stanowiące odkrycie fragmentu natury rzeczywistości. Zresztą... ja w ogóle uważam, że prawa autorskie powinny być rozwiązane zupełnie inaczej. Chociaż zarówno liberałom, jak i trzeciodrogowcom może to się wydać dziwne uważam, że na poczet praw autorskich powinna być prowadzona emisja pieniądza. Wiedza bowiem stanowi najważniejszy z czynników rozwoju, od niej zależy ilość dóbr na świecie (ilość włożonej pracy jest już czynnikiem wtórnym). No ale to jest już temat na zupełnie inny artykuł.
  • @Krzysztof J. Wojtas 16:36:47
    Każdy człowiek myślący po swojemu inaczej patrzy na rzeczywistość. Każdy inaczej wyobraża sobie najlepszy model polityczny, gospodarczy. Niewielu z Nas będzie miało okazję zobaczyć na własne oczy jak on sprawdziłby się w rzeczywistości. Warto jednak zwracać ludziom uwagę na istotne fakty, by nie wierzyli w kłamstwa. Jak na przykład w tym wypadku, w kłamstwo, że wielka korporacja stanowi najbardziej efektywny model produkcji.
  • @Marek Kajdas 20:27:17
    Kalwaria to faktycznie jest wielowiekowa tradycja. Stanisławy już mniej. Zarówno jedno jak i drugie "zagłębie" powstało w czasach przed powstaniem Internetu. Internet pozwala by elementy takiego zagłębia były rozproszone po całym kraju.
  • To jest właśnie argumentacja na poziomie
    "Czy efekt skali produkcji jest zarezerwowany tylko dla wielkich korporacji? Ten aspekt tematu jest skrzętnie pomijany przez różnej maści socjalistów."

    a więc NIEsocjaliści zawsze go wymieniają,
    nie wspominając, że w języku autora socjalista to inwektywa,
    i być może tylko w tym celu, pozamerytorycznym, a emocjonalnym,
    została użyta.

    "Doktryna socjalistyczna jest zbudowana w głównej mierze w oparciu o efekt skali produkcji. "

    to dla mnie też nowość, dotąd myślałem, że chodzi o równość i sprawiedliwość społeczną, ale najwyraźniej się myliłem. Podstawą socjalizmu jest nieprawdziwa doktryna o efekcie skali produkcji.

    " Skoro wielki może więcej zarabiać najlepiej by pozostał w rękach państwowych."

    To nie moja myśl, to autor odkrywa przed nami uroki socjalizmu, tzn. swojego poglądu na socjalizm.

    Dalej, absurdem mojego myślenia jest zauważenie tendencji polegającej na monopolizacji rynku dzięki efektowi skali.

    Dalej autor wymienia ograniczenia efektu skali, a więc
    1. Koszt nie może być mniejszy niż koszt matariałów (wielkie odkrycie, inni jeszcze by co nieco dodali do tego minimum), ale przecież cena może! --- jeśli mamy wolny rynek sprzedaż poniżej kosztów jest legalna.

    2. Efekt specjalizacji produkcji jest zdaniem autora ogranicznoy wydolnością stanowiska produkcyjnego. ??? co ma piernik do wiatraka ? Potem autor zmienia tezę i wyjaśnia, że chodzi o specjalizację, ale stanowiska produkcyjnego.

    Dalej się okazuje, że ograniczenie 1 nie istnieje, bo "Specjalizacja produkcji jest właściwie jedynym elementem efektu skali"

    Dalej dowiadujemy się, że w zasadzie duże "korporacje" nie mają szans, bo przekraczają efekt skali, a mianowicie:

    - muszą utrzymywać projektantów,
    - amgażują się w rozbudzanie potrzeb rynkowych,

    Dodatkowo, poza jedynym elementem występują jeszcze takie aspekty efektu skali jak prawa finansowe i modele finansowania. W aspekcie praw patentowych nawet taki pomawiany o socjalizm człowiek jak ja może się z atuorem zgodzić, a mianowicie "Działanie takie nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem, ochrona patentowa w obecnym kształcie jest tylko i wyłącznie wynikiem lobbowania wielkich korporacji." Podobnie z owymi alternatywnymi źródłami finansowania, które zdaniem autora stwarzają możliwości sprzedaży produktu poniżej kosztów własnych, i nie mają nic wspólnego z wolnym rynkiem. Socjalista jaki, czy co, przecież tak właśnie było w PRLu.

    Dalej autor dowodzi, że korporacje gubi wzrost struktur zarządzania. Być może, ale przecież nie korporacje wsyspecjalizowane, nie mówiąc już o tym, że koszt ten na jednostkę produkcji jest przecież mniejszy. Wystarczy pomyśleć o wypełnieniu PITu.

    Potem odkrywcza myśL - "prawdziwie dobry produkt na rynku obroni się sam,", ja dodam, tak jak pieniądz, lepszy zawsze wypiera gorszy, nieprawdaż ?


    Dalszy wywód można streścić tak. Krawiec szyjący na miarę ma przewagę nad wielkim producentem garniturów. Sprawa oczywista, zwłaszcza, gdy ma się za klienta Sarkozyiego. Co innego takie szaraczki jak ja. Na garnitur szyty na miarę stać mnie było tylko za komuny.

    "Na wolnym rynku wielka korporacja nie ma szans z drobnym przediębiorcą. "
    Zapewne dlatego po ten garnitur idę do samu, a nie do krawca.

    Na udowodnienie fałszywej tezy stek .... prawd.

    Oczywiste jest że:
    - skomplikowane przepisy podatkowe są korzystne dla dużych,
    - prawa autorskie również,
    i fałszu
    - produkcja mebli nie jest reglamentowana przez patenty,
    - rzemiosło meblarskie skutecznie konkuruje z Ikeą, polscy producenci obuwia z Chińczykami

    A więc wielkie przedsiębiorstwa boją się drobnych przedsiębiorców.

    Tyle, że efekt skali się gdzieś zagubił.

    Wielkie korporacje boją się tylko zmiany technologicznej, na którą się nie załapią. Oraz zmowy klientów.
  • @Faber 16:36:48
    To ja chciałbym u tych drobnych producentów obstalować buty za 15 zł, bo w chińskich za tę cenę chodzę już dwa lata.
  • @Andarian 22:56:20
    Z tym, że prawo dotyczące praw autorskich trzeba zmodyfikować, to się zgadzamy.
  • @interesariusz z PL 00:36:52
    "...Wielkie korporacje boją się tylko zmiany technologicznej,
    na którą się nie załapią ..."

    Podobnie myślę ....
    Oczywistym jest dla mnie , po latach obserwacji i refleksji , że pojęcie wolnego rynku istnieje jedynie jako pobożne życzenie intelektualno-ideologiczne tych , co się nie załapali na kredyty zeroodsetkowe, na przydziały częstotliwości , działek roponośnych ,
    na prawo wyrębu lasów ...... .Jak również na przydział od Boga talentów, sił witalnych , cnoty pracowitości ....
    W rzeczywistości spotykamy się z " wolną amerykanką ". Gospodarczą , polityczną , religijną ,cywilizacyjną ....
    Wszystkie chwyty są dozwolone . Czyżby " szybki rynek " chwytów "wolnej amerykanki " ?
    O ile kogoś stać na ich zastosowanie . A korporacje mogą wiele ...Są zresztą własnością potomków mistrzów w stosowaniu ciosów poniżej pasa ...
    Granicą ekspansji molochów gospodarczych jest granica konsumpcji ludzi . Trzy telewizory , pięć kilogramów mięsa , sto godzi tygodniowo seriali telewizyjnych tygodniowo na osobę ...

    Zmowy , likwidacje rywali .... mają miejsce nie tylko wśród wielkich ...
    Maluczcy też potrafią używać " kija i marchewki ".

    Ps.
    Uważam ,że rozmyślania na zagadnieniami rynkowymi wynikają
    z przyjęcia założenia , że ludzie uważają aktywność gospodarczą za najważniejszą cnotę ...
    A jeżeli tak nie jest ?
    A jeżeli ludzie tak naprawdę chcą płacy a nie pracy ?
    Leżenia bykiem lub byczenia się leżąc ?
  • Andarian
    Kogo się boją wielkie korporacje ?
    Siebie nawzajem .
  • @interesariusz z PL 00:36:52
    Widzę, że kolega chociaż uważa się za zwolennika socjalizmu nie czytał zbyt wiele głównych doktrynerów swojej ideologii. Efekt skali stanowił główne uzasadnienie dla moralnego prawa robotnika do fabryki. Tym samym stanowił podstawę doktryny socjalistycznej. Kolega również nie wykazał się specjalnym zrozumieniem tego co napisałem. Nigdzie nie napisałem, że efekt skali produkcji jest ograniczony wydajnością stanowiska pracy. Jedyne co napisałem, że istnieje krańcowy efekt skali osiągany przy pełnej specjalizacji stanowiska pracy. Nigdzie nie zmieniałem poglądu w tej sprawie.

    W kwestii ograniczeń napisałem, o "właściwie jedynym", wynika to z faktu, że ograniczenie spadku kosztów do ceny materiałów dotyczy wszystkich modeli produkcyjnych.

    Rozrost struktur biurokratycznych ma miejsce w każdej korporacji. Nieważne jak mocno wyspecjalizowanej. Ciekaw jestem czy kolega kiedykolwiek miał do czynienia z jakimkolwiek modelem funkcjonowania przedsiębiorstwa w rzeczywistości odmiennej aniżeli realny socjalizm.

    Wypełnienie PITu pragnę zauważyć jest elementem komplikowania systemu podatkowego przez grupy lobbystyczne, wymierzone właśnie w drobnego przedsiębiorcę.

    W dalszej części wywodu kolega kłamie twierdząc, że uważam krawca szyjącego na miarę za bardziej konkurencyjnego od wielkiego producenta garniturów. Pisałem już wcześniej, że nawet mały zakład krawiecki (zatrudniający kilka osób) może zorganizować pracę w taki sposób, żeby uzyskać praktycznie maksymalny efekt skali.

    W kwestii produkcji mebli i patentów pragnę zwrócić uwagę, że większość technologii wytwarzania mebli powstała na długo przed powstaniem praw patentowych, te powstałe później nie są więc krytyczne dla samego procesu powstawania mebli. W przypadku branż takich jak elektronika czy chemia sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Istnieją całe gamy urządzeń, których produkcja nie jest możliwa bez dostępu do patentów, co w przypadku mebli nie występuje.

    Skoro istnieje tak bardzo rozbudowane rzemiosło meblarskie w Polsce. Skoro przemysł meblowy zatrudnia w Polsce porównywalną ilość pracowników co Ikea i sprzedaż polskiego przemysłu meblowego jest również porównywalna ze sprzedażą Ikei oznacza to, że rzemiosło meblarskie skutecznie konkuruje z Ikeą.

    Efekt skali się nie zagubił. Dotyczy on w chwili obecnej praktycznie każdego producenta, nawet tego najdrobniejszego i dlatego jest mniej widoczny.
  • @zbigniew1108 08:45:46
    Wielkie korporacje współpracują ze sobą. Wielkie korporacje posiadają siebie nawzajem. Przykładów można wskazać wiele. Wielkie korporacje stanowią tylko narzędzie w rękach światowej finansjery.
  • @Andarian 09:16:06
    Dlaczego miałbym czytać głównych doktrynerów ideologii ? I tak dyskutujemy nie o doktrynach, tylko o epitetach.

    Jeśli kolega czytał, i chce mnie i nas pouczać, to dobrze byłoby powołać się na konkretne teksty z odsyłaczami. Może warto byłoby mi włożyć wysiłek w zapoznanie się, aby się posprzeczać. Jakoś w szkole za czasów rzekomego socjalizmu wykładano inaczej.

    "Nigdzie nie napisałem, że efekt skali produkcji jest ograniczony wydajnością stanowiska pracy."
    ""Czy efekt specjalizacji produkcji ma swoje granice? Oczywiście. Kiedy bowiem każdy element produkcji wykonywany jest na odrębnym stanowisku dla dalszego zwiększania produkcji potrzeba powielać stanowiska. To natomiast w żadnym stopniu nie zwiększa wydajności produkcji, a nawet ją zmniejsza. Jeśli bowiem nie wszystkie stanowiska pracują na 100% koszty rosną. Wniosek z tego płynie taki, że powyżej poziomu pełnej specjalizacji procesu produkcji aby wraz z wzrostem produkcji koszty nie rosły, wzrost ten musi się odbywać skokowo.""

    Dla mnie powyższe zawiera błędy logiczne, albo stylistyczne, ale jedno co się da zauważyć, to to, że trzeba powielać stanowiska, a zatem zdolność produkcyjna wzrasta skokowo, a wielkość produkcji w domyśle płynnie.


    "właściwie jedynym" niestety jest odczytywane jako podstawowym.

    Nie widziałem nigdy kraju "realnego socjalizmu", a może nie wiem, co ten termin znaczy.

    Widziałem przedsiębiorstwa i za PRLu, i obecne, i parę zagranicznych.
    Tylko co to ma do rzeczy, jakbym nie widział, to co ?

    Biurokracja w korporacji rośnie lawinowo w przypadku próby przejęcia rynku w szerz, tzn. różnicowaniu produkcji. Stąd wielkie sukcesy tych, co dzielili przedsiębiorstwa jakiś czas temu.

    "W dalszej części wywodu kolega kłamie twierdząc, że uważam krawca szyjącego na miarę za bardziej konkurencyjnego od wielkiego producenta garniturów."

    To kolega manipuluje, bowiem napisałem, że "Dalszy wywód można streścić tak.", a więc krawiec to mój przykład starający się pokazać absurd twojej narracji.

    Jeśli "Pisałem już wcześniej, że nawet mały zakład krawiecki (zatrudniający kilka osób) może zorganizować pracę w taki sposób, żeby uzyskać praktycznie maksymalny efekt skali." to napisz jeszcze raz, nawet są kraje, gdzie mógłbyś to opatentować. Taka notka mogłaby tkwić na stronie głównej nieustannie. Byłaby zbawienna dla tych wszystkich bankrutujących przedsiębiorców i przedstawicieli wolnych zawodów.

    W kwestii produkcji mebli niech mi kolega wytłumaczy, czemu amerykanka jest wielokrotnie droższa od wersalki ? Tuż po przewrocie było trochę tanich amerykanek, teraz to rzadkość i drożyzna.

    Jakoś ta polska produkcja mebli zadowala tylko ... sam nie wiem, jak ich określić, ja w 3 RP kupiłem tylko jedną wersalkę z Ikei, wszystkie meble mam z okresu komuny i doprawdy nie widzę niczego, na co miałbym je ochotę wymienić. Ach, zapomniałem, parę potrzebnych szafek wykonałem sam w punkcie zrób to sam. Też znikają, takie małe przedsiębiorstwa, w zasadzie jednoosobowe, tylko udostępniające lokal, narzędzia, i zaopatrujące w materiały. Najwyraźniej nie wiedzą, jak osiągnąć efekt skali.
  • @Andarian 09:25:03
    A ja myślałem , że wojny są elementem walki między korporacjami gospodarczymi , ideologicznymi , religijnymi ... o rynki zbytu lub dostęp do zasobów !

    Jeżeli ze sobą współpracują , to z kim konkurują ? Z rzemieślnikami ?
    A wojny są o co ? O piękną Helenę ?
  • @interesariusz z PL 10:19:34
    Mebli nie produkowałem, nie wiem więc skąd się biorą wysokie ceny amerykanek.

    Skoro napisany fragment tekstu jest niezrozumiały napiszę go innymi słowami:

    Pełna specjalizacja stanowiska pracy stanowi graniczny punkt wzrostu wydajności pracy. Powyżej tego punktu wzrost produkcji może się odbywać tylko poprzez powielenie stanowisk, co w praktyce może tylko obniżyć wydajność w związku z brakiem pełnego obłożenia kolejnych stanowisk.

    Realny socjalizm to określenie ustroju panującego w PRL, gdzie podejmowano próby realizacji doktryny socjalistycznej w praktyce.

    Zwrócę także uwagę na całkowicie pominięty przez kolegę fragment mojego tekstu. Drobny przedsiębiorca wygrywa z korporacją tylko w NORMALNYM KRAJU. Pozostaje oczywiście definicja normalnego kraju. Normalny kraj to taki, w którym rządzą elity, którym zależy na rozwoju własnego kraju i w związku z tym nie ustawiają się w kolejce po jurgielt wielkokorporacyjny. Normalny kraj to taki, w którym żeby sprzedać własnoręcznie usmażone naleśniki, czy też zrobić komuś stół i krzesła nie trzeba płacić haraczu w wysokości 1000 pln miesięcznie. To właśnie ten czynnik sprawia, że małe firmy upadają.
  • @zbigniew1108 10:20:32
    Wojny stanowią okazję do zarobku. Korporacje konkurują ze sobą na podobnej zasadzie jak służby specjalne w Polsce. Walczą ze sobą do momentu, w którym walka stworzyłaby zagrożenie dla ich oligopolu (tak jak działają oligopole).
  • @Andarian 10:54:32
    I tu się z szanownym adwersarzem nie zgadzam.

    Co prawda podatki mają znaczenie, i tak naprawdę płacą je tylko mali i uczciwi, bo nie mają gdzie uciec z zyskiem,

    ale i tak zasadniczą sprawą jest efekt skali, kiedyś wynikający tylko z oszczędności w ekonomice samego procesu wytwarzania, a teraz głownie z mitręgi biurokratycznej, patentów, wiedzy i dostępu do technologii, dostępu do zaopatrzenia, i uczestnictwa w różnego rodzaju zmowach. No i kanałach zbytu, u nas zmonopolizowanych przez obcych.

    Normalny kraj to dla mnie taki, który przepisami prawnymi niweluje efekt skali. Ty zdaje się nazywasz to socjalizmem (chociaż socjalizm ma jeszcze inne cele), mimo, że takie prawo powinno też być w krajach wolnorynkowych. USA mają ustawodawstwo antymonopolowe, ale zatrzymano się tam w pół kroku, no i na dodatek nie za bardzo funkcjonuje.

    Jeśli natomiast chodzi o idiotyzm naszych przepisów podatkowych, to pisać można bez końca. Tyle, że moim zdaniem przemożny wpływ na zanikanie małych firm ma efekt skali. Występuje on nie tylko pomiędzy wielką korporacją a resztą, ale też np. pomiędzy firmą jednoosobową a kilkunastoosobową.
  • korzystny MONOPOL
    tak na marginesie to monopol sam w sobie nie jest czymś złym !!!

    Wyobraźmy sobie, że poznałem kosmitów, którzy przekazali mi technologię BARDZO TANIEJ produkcji produktu A. Mam więc monopol na A, ale zrealizuję go tylko wtedy, gdy produkt A w moim wykonaniu będzie TAŃSZY, niż produkty A w wykonaniu kogokolwiek innego !!!

    Tak więc staję się monopolistą, ale jest to monopol KORZYSTNY dla społeczeństwa !!!

    Jeżeli masowa metoda jest TAŃSZA, niż rzemieślnicza, to niech ona wygrywa w wolnej konkurencji !!!

    Problem pojawia się, gdy monopol jest chroniony SZTUCZNIE !!!

    I to z takim rodzajem monopolu walczymy, a nie z każdym jego rodzajem !!!

    Dlatego UOKiK to typowo komunistyczna kretyno-instytucja żywcem z czasów Hilarego Minca nie mając NIC wspólnego ani z konkurencją, ani z ochroną konsumenta !!!

    Jest to efekt DEBILNEGO RZYGU UMYSŁOWY chorego kretyna-urzędnika ...

    Normalny człowiek by nie wymyślił, że można gasić pożar za pomocą benzyny ...
  • Hmmm...
    Wyszło Panu, szanowny Andarianie, coś pomiędzy poradnikiem dla początkujacego biznesmena (w warunkach polskiego "demokratycznego państwa prawa"), a krytyką modeli - konsumpcji i produkcji.

    Tak się składa, że jestem już jedynym w Pomorskiem nauczycielem obróbki plastycznej. Czyli sztuki/wiedzy/nauki,- - jak z arkusza blachy - wykonać patelnię, nocnik, antenę satelitarną, czy maskę Mercedesa.
    Skala - o jednej sztuki - do milionów. Procedury - adekwatne - zoptymalizowane dla bardzo róznych kryteriów.
    (Jedynym, bo z jakichś niezrozumiałych dla mnie powodów, politechnika kształci za pieniadze polskiego podatnika - już tylko takich specjalistów, których zatrudnienie w naszej gospodarce wygeneruje jedynie ogólny wzrost kosztów pracy)

    "Po godzinach" - robię to, czego uczę. Projektuję procesy dla każdego, kto zapłaci. Zarabiam tyle, że podatki, które płacę - z nawiazką pokrywają potrzeby budżetu na moją pensję - jako nauczyciela. (fakt, że nie jest wygórowana...-:) )

    Oczywiście można poddać analizie... ale jakiej? (ekonomicznej?!?!?! - przecież ekonomia, to magia...?) procesy produkcyjne, czy usługowe w aspekcie skali.
    Ale na moje oko, korporacje są organizmami finansowymi - stricte.
    Więc doradzanie im, jaka skalę powinny stosować...???...

    Z kolei aprioryczne zakładanie lepszości/gorszości małego nad dużym, lub odwrotnie, to niepotrzebne samoutrudnienie dla własnego biznesu.
    Ja robię to i tak, jak ustawia mnie rynek.
    Autocenzura ma jedynie dwa aspekty - moralny (dekalog) i w pewnym zakresie - patriotyczny.

    Zanim napisze Pan esej, proszę rozważyć, do kogo go Pan zaadresuje. Kto go będzie czytał, i po co.
    O czywiście o ile zamierza Pan osiagnąć rynkowy(sic!) sukces...
    Pozdrawiam
  • @Interesariusz PL
    Chcesz buty za 15 zł. to kup sobie rolkę papy i produkuj buty z papy-rolka kosztowała po 20 zł. kilka lat do tyłu. A jak nie to weź ch..a w łapy i zarabiaj na buty w burdelu.

    Faber
  • @Ultima Thule 11:48:10
    Chyba cię oślepiło,

    jeśli masz monopol, to nie ma ani droższej, ani tańszej produkcji rzemieślniczej,

    a jeśli jest, to cenę produktu obniżasz na jeden grosz, a kiedy rzemieślnicy pójdą do więźnia za długi, podnosisz na 1000000000000000000, i już.

    Urodzi się konkurencja, to jeśli nie zniszczysz jej sądownie lub za pomocą bandytów, znowu przejściowo obniżasz na 1 grosz.
  • @interesariusz z PL 19:38:04
    1. Prawdziwego monopolu NIE MA ...

    2. Nigdy nie wyeliminujesz całkowicie konkurencji

    3. Skoro tak, to zawsze pojawi się ktoś, kto będzie oferował produkty po niższej cenie, gdybyś chciał wykorzystać "rentę monopolisty" przewyższającą koszty logistyczne konkurentów.

    4. W kwestii działań przestępczych zwrócę ci tylko uwagę, że idea Wolnego Rynku nie zakłada, ze DOSŁOWNIE "wszystko wolno" !!!

    Idea Wolnego Rynku zakłada, że państwo nie ingeruje w MERITUM wolnorynkowych transakcji, ale BARDZO INGERUJE, gdy ktoś narusza PRAWO !!!

    Dlatego Wolny Rynek oznacza SILNE państwo, a nie jakąś "anarchię" ...
  • @interesariusz + @ Andarian z PL 11:42:04
    Szanowni panowie jedziecie po bandzie warunków brzegowych, odchodząc od głównego tematu rozmowy czyli od rzeczywistości, skupiając się w walce na argumenty.

    - Warto żeby nasze społeczeństwo miało swoje koncerny, które będą opłacać podatki w Polsce. Nawet jeśli będą działać niekorzystnie wobec innych społeczeństw. Tak działa obecny system ekonomiczny. Prawda objawiona, no nie :). Tragedia naszych czasów, ma podłoże czysto biznesowe z nutką kolonializmu.

    -Nie jest prawdą, że koncerny są nie elastyczne, elastyczność zależy mocno od kadry zarządzającej, są koncerny świetnie zarządzane o bardzo zminimalizowanym aparacie biurokratycznym.
    Z drugiej strony są takie w których zarząd nie ma pojęcia co, ani jak firma produkuje. (koncerny o zarządzaniu wykonywanym czysto przez finansjerę, są znacznie bardziej narażone na pułapki biurokracji) Biurokracja jest tylko narzędziem, musi być świadomie stosowana, co jeśli ludzie zarządzający znają się tylko na biurokracji?
    -małe firmy mogą korzystać z efektu skali to prawda
    -nie jest prawdą, że duże firmy nie różnicują swojego produktu vide jest kilka bebechów laptopa do wyboru, samochód całkowicie do skonfigurowania. Innym rozwiązaniem jest produkcja wszystkomającego produktu. Elastyczne systemy wytwarzania dotyczą tak samo małych jak i dużych, w produktach technologicznych.
    W produktach nietechnologicznych faktycznie liczy się skala i cena z tego wynikająca. np. przemysł wydobywczy. cena - nic więcej nie ma znaczenia.

    Tak więc w pewnych branżach, przedsiebiorstwa o różnej wielkości mają największą wydajność.

    Potrzebne są psy małe i duże, źle jest jak duże zjedzą małe :)
    Dla społeczeństwa najważniejsze jest istnienie pluralizmu rynkowego, oraz postęp techniczny. No i transfer środków w kierunku do społeczeństwa.
    Porzuciłbym więc okopy doktryny komunizmu czy liberalizmu. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana i stochastyczna, więc prawda jest bardziej po środku i na dodatek jest również zmienna. Dochodzi do tego walka społeczeństw o jak największy zasób środków.

    Faktycznie prawo patentowe obecnie jest narzędziem walki ekonomicznej miedzy graczami i jest niekorzystne dla społeczeństwa. Szczególnie niekorzystne jest dla społeczeństw nie posiadających własnych koncernów. W naszym otoczeniu, prawo do patentów technologicznych w dziedzinie elektroniki nie powinno być dłuższe niż 3 lata, w technologiach materiałowych 5-10 lat. Myślę, że okres ochronny powinien wynosić mniej więcej tyle co czas potrzebny na wdrożenie myśli do produkcji.

    Z tą przedsiębiorczością to jest trochę jak z modelem ekosystemu, ważne jest jego bogactwo. Można też kupić sobie lwa wykosić wszystkie zwierzaki w okolicy, na chwilę się napchać, a potem zdechnąć :)
    Jeśli więc jest się duchem przyrody i zarządza się tym ekosystemem to trzeba podjąć decyzję gdzie lew będzie miał terytorium, najważniejsze nie dać lwu władzy, lew jest tak samo pionkiem jak wszystkie zwierzaki.
    Tak więc nasi zarządzający powinni prowadzić swoje prace tak aby służyć naszemu społeczeństwu, a więc lepiej mieć własne lwy i ograniczać działalność obcych lwów. Mieć bogactwo zwierzaków, dbać o nie, ułatwiać im życie, i pamietać gdzie mają znosić dobra. Doić je stosownie do sytuacji, grunt żeby nie zjadły ich obce zwierzaki i nie oddały się innemu właścicielowi. Można też próbować przechwytywać obce zwierzaki, wszak podobno kapitał nie ma narodowości (i tak i nie).

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930