Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
164 posty 2516 komentarzy

Zapiski spod lasu

Andarian - Mieszkam na górce pod lasem, więc mam szeroką perspektywę spojrzenia na świat.

Nowa Alchemia Finansowa,

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

czyli dlaczego parytet gospodarczy pieniądza nie może działać.

Od dłuższego czasu możemy zaobserwować na Nowym Ekranie liczne artykuły związane z Nową Architekturą Finansową. Przedstawiona ideologia jest ubrana w słowa nadające jej naukowego charakteru. Osoby popierające to rozwiązanie uważają, że jest to nowa dziedzina nauki, całkowicie nowe podejście do koncepcji pieniądza, stanowiące drogę do wyzwolenia z tyranii międzynarodowej finansjery. Czy NAF faktycznie stanowi wspaniałe rozwiązanie, które przyczyni się do wzrostu dobrobytu społeczeństwa? Według mnie nie. Osobom, które nie mają czasu na czytanie całości tekstu polecam przeczytać samo podsumowanie.

W tytule powyższego artykułu użyłem określenia Nowa Alchemia Finansowa. Czym była alchemia? Kim byli alchemicy? W najwyższym skrócie alchemia stanowiła pseudonaukę, której reprezentanci wykorzystywali okruchy wiedzy do czerpania niesamowitych korzyści z naiwności innych osób. Alchemikami byli najczęściej zawodowi oszuści, którzy zasłaniając się płaszczem "wiedzy" skłaniali wysoko postawione postaci do inwestowania w wielce niepewne badania "naukowe" nad pozyskaniem złota z ołowiu. W praktyce, alchemicy najczęściej wykorzystywali zasoby królów dla zwiększenia własnego bogactwa, po to, by w przeddzień prezentacji wyników swoich eksperymentów uciekać pod osłoną nocy z wyłudzonym złotem. Oczywiście wśród alchemików zdarzały się osoby światłe, które poświęcały swój czas na poszerzanie wiedzy i poznawanie świata, oni jednak stanowili mniejszość. Nie obiecywali także królom przemiany ołowiu w złoto. Środowiska alchemików często mieszały się z środowiskami ówczesnych architektów - wolnomularzy. Tym trafniejsze według mnie jest przyrównanie NAF do Nowej Alchemii Finansowej.

Głównym argumentem zwolenników NAF jest potrzeba walki z obecnym systemem walutowym, stanowiącym środek wyzysku mas pracujących. Walka z pieniądzem dłużnym i niewolą odsetkową została niejako wyniesiona na sztandary przez propagatorów gospodarczego parytetu pieniądza. Muszę przyznać, że pierwszej chwili również mnie urzekła myśl, przedstawiona w tej koncepcji. Wydawało mi się, że w przypadku maksymalnego ograniczenia wydatków państwowych, emisja waluty opartej na parytecie gospodarczym umożliwiłaby likwidację wszelkich podatków, tym samym praktycznie całkowitą likwidację warstwy biurokratycznej. Oczywiście była to utopia. Nie muszę nawet wspominać, że takie postawienie sprawy było obce zwolennikom NAF. Dla nich emisja pieniadza stanowiłaby dodatkowe narzędzie, czy to redystrybucji, czy to realizacji "inwestycji" z ramienia skarbu państwa. Tak czy inaczej sam temat wydawał mi się wart głębszej analizy.

Obecny system walutowy jest pełen wad. Niezależność banków centralnych jest fikcją. Owszem, bardzo rzadko ich działania są zależne od władz państwowych. Najczęściej jednak banki centralne stanowią ekspozyture międzynarodowej finansjery na dany kraj. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak potężnym narzędziem są stopy procentowe. Zmiana stóp procentowych pociąga za sobą zmianę oprocentowania lokat i kredytów. Tym samym czyni mniej lub bardziej opłacalne inwestowanie pieniędzy. Ponieważ duża część pieniądza w obrocie jest pochodną kredytów, zmiana ich oprocentowania i utrudniony do nich dostęp powoduje zmniejszenie obiegu pieniądza. Takie działanie zwane jest schładzaniem gospodarki. Znany był z tego niejaki pan Balcerowicz. Oczywiście centralna kontrola nad stopami procentowymi stanowi zwyczajny rozbój. Korzyści z kreacji pieniądza czerpie w głównej mierze światowa finansjera, a okruchy ze stołu pańskiego, które trafiają do nas w postaci oprocentowania lokat stanowią listek figowy dla procederu drenażu realnej gospodarki przez sektor bankowy. To właśnie polityka stóp procentowych przyczyniła się do bańki na rynku nieruchomości w Polsce. W żadnym innym wypadku trzykrotny wzrost cen nieruchomości w przeciągu 10 lat nie byłby możliwy. Nic dziwnego, że pojawiają się różne koncepcje walki z taką formą kontroli pieniądza.

Zwolennicy NAF atakują każdego, kto sprzeciwia się ich koncepcji. Wyzywają go od popleczników cywilizacji lichwiarskiej. "Kto nie z nami, ten przeciw nam" - tak w najwyższym skrócie można określić nastawienie osób propagujących NAF. Jest to postawa charakterystyczna dla wyznawców idei, z całą pewnością nie dla naukowców, czy osób na naukę się powołujących.

Na moje argumenty, że NAF nie może działać pisano mi, że mieszam, że to się dopracuje, przytaczano w kółko jeden i ten sam argument, pomimo, że parokrotnie pokazałem, że jest on chybiony. Jedyne mertyoryczne odpowiedzi w rzczywistości były odpowiedziami nie na temat. Ostatecznie spotykałem się ze stwierdzeniem, że obecny system nie jest lepszy i również nie chroni przed zagrożeniami przedstawianymi przeze mnie (co swoją drogą nie było do końca prawdą).

Czym jest NAF możecie przeczytać w artykułach panów Jacka Rossakiewicza i nikandera. Napisali oni na ten temat wiele tekstów, nie zamierzam więc powielać tutaj tez przez nich postawionych. W najwyższym skrócie NAF jest systemem, w którym emisja waluty odbywa się zgodnie z prawem Locke'a Ricardo mówiącym, że optymalną ilością pieniądza w obrocie jest PKB/V - gdzie V stanowi prędkość obrotu pieniądza. Już w tym miejscu możemy zauważyć, że NAF nie jest do końca zgodna z twierdzeniem Locke'a Ricardo. Emitując bowiem pieniądz zwiększamy jego ilość w obiegu. Nie możemy jej natomiast zmniejszyć. Oznacza to, że każda, najkrótsza recesja będzie stanowić impuls inflacyjny.

W systemie NAF nie tylko recesja stanowi impuls inflacyjny. Warto zwrócić uwagę na drugi człon wzoru Locke'a Ricardo. Prędkość obrotu pieniądza jest bowiem zmienna. Jest to kolejny punkt, w którym Nowa Alchemia Finansowa pokazuje dobitnie, że nie może działać w praktyce. Do obliczenia prędkości obrotu pieniądza pan Jacek Rossakiewicz zastosował wzór V= PKB/M1 gdzie M1 stanowi agregat pieniężny obejmujący gotówkę znajdującą się w obiegu i depozyty pieniężne płatne na żądanie. Kiedy prześledzić wartości współczynnika V na przestrzeni lat zobaczymy, że jest on obarczony dużą zmiennością. Co gorsza, nie tylko maleje, ale i rośnie. Cóż to oznacza w praktyce. Przykładowo w latach 1999-2000 współczynnik prędkości obrotu pieniądza wzrósł z 6 do 7, co stanowiło zmianę, o 16,66%. W praktyce taka zmiana stanowiłaby impuls inflacyjny o poziomie 16,66%. Cóż na temat impulsów inflacyjnych mówią naczelni Alchemicy? Pan Jacek Rossakiewicz napisał w komentarzu do mojej wypowiedzi następujące słowa:

"Dla większości ludzi inflacja może być mechanizmem uwolnienia od niewoli zbyt silnego pieniądza, czyli od niewoli wprowadzonej zasadami Konsensusu Waszyngtońskiego. To są ważne kwestie i nie ma miejsca na omawianie ich tutaj."

W kogo w rzeczywistości najbardziej uderza inflacja? Uderza ona w klasę średnią. W osoby, które posiadają niedość kapitału by zainwestować go w produkty realnej gospodarki takie jak nieruchomości, czy w duże pakiety udziałów spółek, z prawem głosu na posiedzeniach wspólników. Osoby takie zmuszone są trzymać pieniądze na lokatach, bądź inwestować za pośrednictwem instytucji finansowych. Inflacja uderza więc bezpośrednio w ich oszczędności. Inflacja uderza także w osoby najbiedniejsze. Rosnące ceny produktów bolą najbardziej osoby o niestałych źródłach dochodów i tych zatrudnionych na etatach z niewielkimi pensjami. W szczególności w osoby zatrudnione na umowach ze stawką równą minimalnej krajowej, których w Polsce jest wyjątkowo dużo. Jak widać więc pan Rossakiewicz posługując się figurami retorycznymi, odwlekając dyskusję nad niezwykle ważkim problemem, używając całkowicie nieprawdziwych argumentów ucieka przed przed przyznaniem, że przedstawiony przez niego system będzie równie jeśli nie bardziej szkodliwy dla tych, których podobno ma bronić. Taka mała dygresja, po wojnie secesyjnej pojawił się poważny problem uzależnienia weteranów od morfiny. Firma Bayer znalazła rozwiązanie tego problemu. Jego skuteczność była stu procentowa. Postanowiono leczyć uzależnienie od morfiny heroiną.

Brak możliwości zmniejszenia ilości pieniądza w obrocie stanowi jedną z najważniejszych przyczyn, dla których NAF nie może działać w praktyce. Nikander na tą ewidentną wadę postulowanej koncepcji sformował następujące stwierdzenie:

"Mechanizm redukcji siły nabywczej pieniądza istnieje i nie trzeba go wymyślać. Pisał Ci o tym także Jacek Rossakiewicz. Jest nim inflacja. Inflacja na poziomie 2% działa korzystnie na gospodarkę. Z wyższą trzeba walczyć, a hiperinflacji trzeba zapobiegać."

Drugi alchemik NAF nie dostrzega tego, że posiadając tylko i wyłącznie narzędzie do zwiększania ilości pieniądza w obrocie jest całkowicie bezbronny w walce z inflacją. Nie posiada ani narzędzia do walki z inflacją, ani narzędzia do zapobiegania hiperinflacji. Na moje pytanie o wielkość emisji w przypadku stagnacji gospodarczej i inflacji 5% dowiedziałem się, że mimo wszystko powinna nastąpić emisja pieniądza, na poziomie 2%, co ponoć miałoby stanowić wygaszenie presji inflacyjnej. Kiedy zwróciłem uwagę na możliwość zaistnienia sytuacji recesji, połączonej z inflacją nikander napisał:

"Jak recesja będzie 10%, to jakoś to przeżyjemy. Jak będzie 20% też przeżyjemy. Lekarstwa nie będziemy szukać w radzie polityki pieniężnej. Ona nie od tego."

Niestety nie uwzględnił tego, że recesja może być spowodowano w sposób bezpośredni przez RPP i emisję pieniądza zgodną z wzorem Locke'a Ricardo.

W jaki sposób emisja pieniądza może się przyczynić do recesji? Przykłady możemy wskazać na własnym podwórku, aczkolwiek przykład Hiszpanii jest tak wzorcowy, że nie omieszkam z niego skorzystać (Polska takim wzorem może się okazać już niebawem). Niskie stopy procentowe oraz akcja promocji kredytów hipotecznych spowodowały wzrost popytu na nieruchomości, to pociągnęło za sobą wzrost ich cen i pozorny wzrost PKB. Dochody płynące z budowy i sprzedaży domów zostały w dużej mierze wykorzystane na wzrost konsumpcji, głównie towarów importowanych. W efekcie, kiedy okazało się, że rynek nieruchomości się nasycił większość firm budowlanych upadła, bańkę próbowano rozładować napędzając konsumpcję przez wzrost zadłużenia państwa, co doprowadziło do kryzysu zadłużeniowego, który w obliczu ciągnącej się od czterech lat recesji może doprowadzić do upadku strefy Euro.

Oczywiście taki schemat w NAF jest praktycznie niemożliwy. Nie oznacza to jednak, że emisja pieniądza opartego na parytecie gospodarczym nie może spowodować recesji.

W jaki więc sposób emisja "pełnowartościowego pieniądza" może doprowadzić do załamania gospodarczego? Jest bardzo wiele wariantów rozwoju sytuacji, które mogą do tego doprowadzić. Chociaż w pewnym zakresie warianty te będą zależne od sposobu rozproszenia emisji są pewne punkty stałe, dotyczące każdego z wariantów. Sam sposób rozproszenia emisji nie został jeszcze przez alchemików opracowany, zapewne będzie on porównywalny do poszukiwań Kamienia Filozoficznego, jak na alchemików przystało. Gospodarka stanowi skomplikowany system, którego każdy z nas jest częścią. System walutowy stanowi niejako krwioobiego tego systemu. Każdy organ tego systemu inaczej reaguje na zwiększony dopływ krwi. Każdy z nas stanowi inny organ. Oczywiście istnieją pewne cechy wspólne. W sytuacji większego dopływu gotówki, w dodatku pochodzącej z bliżej nieokreślonego źródła (większość ludzi nie zrozumie, że pieniądze wpływające na ich konto stanowią wartość, którą wypracowali cały rok). Podobnie jak w przypadku zwrotów nadpłaconego podatku należy się spodziewać, że znaczna część pieniądza zostanie spożytkowana na bieżącą konsumpcję. Zostaną one wykorzystane na urlop lub zakup nowego telewizora. Tylko w niewielkim procencie przypadków pieniądze te zostaną spożytkowane na długofalowe inwestycje. Oczywiście w normalnych warunkach pieniądze pochodzące z konsumpcji tak czy inaczej trafiając do obiegu przyczynią się do wzrostu inwestycji (prędzej czy później trafią do inwestorów).

Problem pojawi się jednak w chwili, gdy większość tych pieniędzy zostanie wykorzystana na zakup towarów pochodzących z importu, lub w jakikolwiek inny sposób zostanie wytransferowana za granicę. W chwili obecnej bilans handlowy Polski jest ujemny i nic nie zapowiada zmiany tej sytuacji. Co to w praktyce oznacza? Więcej importujemy aniżeli eksportujemy. Fakt, że jest to możliwe, wynika z obecnego systemu walutowego. Gdyby nie on nasza waluta zwyczajnie straciłaby na wartości względem innych walut, a bilans musiałby wynosić zero. W chwili obecnej pieniądz stanowi nasz dodatkowy towar eksportowy. To właśnie dlatego tak wiele firm zagranicznych trafia do Polski. Posiadają bowiem dostęp do naszych pieniędzy, które My oddaliśmy w zamian za towary. Ten stan chociaż wielce niekorzystny pod wieloma względami (na przykład takim, że nasza waluta może być obiektem spekulacji międzynarodowej finansjery) posiada jeden zasadniczy plus. Umożliwia nam uczestnictwo w handlu międzynarodowym. Tym samym umożliwia Polsce dostęp do rzeczy, których sami nie posiadamy. Przykładowo ropy. Brak możliwości zmniejszania ilości pieniądza w obiegu oznacza z punktu matematycznego stałą deprecjację waluty. Nikt nie chce inwestować w coś, co przynosi straty, a strata jest niejako wpisana w sam mechanizm NAF. Zakup złotówek będzie tym samym całkowicie nieopłacalny, co pociągnie za sobą gwałtowną wyprzedaż i deprecjację złotego na rynkach finansowych. Oczywiście Polska mogłaby wystąpić z MFW i uniemożliwić obrót giełdowy naszą walutą. W praktyce oznaczałoby to jednak tylko tyle, że obrót ten odbywałby się już bez naszego udziału. Deprecjacja byłaby jeszcze większa. Świat bez polskiego eksportu poradziłby sobie znakomicie, Polska bez importu pogrążyłaby się w ogniu załamania gospodarczego. Niezależnie od zastosowanego rozwiązania skończyłoby się to katastrofą dla polskiej gospodarki.

Temat negatywnych konsekwencji wprowadzenia NAF jest na tyle szeroki, że wymagałby osobnego opracowania. W najwyższym skrócie wystarczy powiedzieć, że rola rynków finansowych jest na tyle znacząca na świecie, że wprowadzenie NAF w Polsce skończyłoby się hiperinflacją, kryzysem gospodarczym i powrotem do obecnego systemu, już po transferze dóbr spowodowanym deprecjacją waluty. Chociaż nikander jako koronny przykład zbrodni przeciwko Polsce wskazuje poczynania Balcerowicza po reformie ustrojowej, to postulowane przez niego rozwiązanie stanowiłoby niejako powtórkę z rozrywki, z tą różnicą, że najpierw nastąpiłoby załamanie gospodarcze i hiperinflacja, a dopiero potem powrót do systemu MFW.

Zakładając jednak wariant naiwnie wręcz pozytywny, w którym światowa finansjera nie sprzeciwiłaby się w najmniejszym stopniu zmianom w Polsce, zakładającym wyzwolenie z jej kurateli (okupacji?) również możemy wskazać warianty rozwoju sytuacji, które mogłyby doprowadzić do załamania gospodarczego.

Ilość emitowanego pieniądza w NAF obliczana jest na podstawie danych historycznych. Tym samym z punktu widzenia automatyki stanowi mechanizm nadążny. Każdy kto choć raz budował tego typu regulator wie, że jest on bardzo podatny na oscylacje. Jeśli bowiem dokonana przez nas zmiana parametrów (tu ilości waluty) nie jest zgodna ze zmianą systemu regulowanego (tutaj PKB/V) pojawiają się oscylacje. Regulację nadążną tym trudniej przeprowadzić, im dłuższa jest odpowiedź układu na zmianę parametrów pracy. W gospodarce państwa czas takiej odpowiedzi jest ogromny. Co gorsza jest on inny dla różnych gałęzi gospodarki. Budownictwo z założenia wolniej zareaguje na zwiększony popyt aniżeli przykładowo usługi. Tym samym w układzie pojawią się oscylacje o różnym czasie trwania. Wystarczy, że w pewnym momencie "dołki oscylacyjne" nałożyły się na siebie, by cała gospodarka się załamała. Z racji niemożności wycofania pieniądza z obiegu załamaniu towarzyszyłaby gigantyczna inflacja.

Obecny system walutowy jest pełen wad, stanowi narzędzie kontroli nad światową gospodarką i doprowadził do całkowitego odrealnienia wartości pieniądza. Nowa Architektura nie stanowi kontrpropozycji względem obecnego systemu, ponieważ posiada błędy strukturalne, których usunięcie jest niemożliwe. Jedynym sposobem na uzdrowienie systemu walutowego jest urealnienie wartości pieniądza. Jednym ze sposobów osiągnięcia tego celu może być wprowadzenie konkurecji walutowej i odejście od koncepcji wiodącej roli banku centralnego. Przykładowe rozwiązanie prowadzące do takiego stanu rzeczy przedstawiłem w artykule: spodlasu.nowyekran.net/post/66512,alternatywny-model-walutowy

 

Podsumowanie:

NAF stanowi system pozbawiony podstawowego narzędzia regulacyjnego. Jest nim brak możliwości zmniejszenia ilości pieniądza w obrocie. "Pełzająca" inflacja, która zapewniłaby bezpieczeństwo pracy takiego systemu musiałaby być na bardzo wysokim poziomie. W takiej sytuacji należałoby się spodziewać ucieczki od emitowanej w ten sposób waluty nie tylko kapitału zagranicznego, ale nawet samych Polaków. (polecam przypomnieć sobie, jak po wypłacie szło się do kantoru, by kupić marki lub dolary, tylko po to by pod koniec miesiąca mieć na chleb) Ta wada strukturalna sprawia, że system ten skazany jest na porażkę. W najbardziej pozytywnych założeniach, dostosowania gospodarki do warunków pędzącej inflacji pojawią się w systemie poważne oscylacje, które z racji ogromu organizmu jakim jest państwo mogą mieć charakter narastający, co doprowadziłoby do załamania gospodarczego. Nawet w przypadku zaakceptowania tego typu przemian przez międzynarodową finansjerę należy spodziewać się poważnej deprecjacji waluty, która będzie stanowić na tyle duży impuls inflacyjny, że może doprowadzić do załamania gospodarczego. Sposób rozporoszenia emisji niezależnie od przyjętej metody będzie miał charakter spekulacyjnym, narażając gospodarkę na skutki pęknięcia takiej bańki.

KOMENTARZE

  • @Autor
    Potwierdzam, że największą wadą tego systemu jest sposób jego propagowania. Uważam, że to unikanie trudnych pytań można uznać za brak uczciwości intelektualnej (zob. http://netsociety.nowyekran.pl/post/65743,o-intelektualnej-uczciwosci).

    Jeśli zaś chodzi o samą alchemię, to problemów jest tu znacznie więcej. Generalnie zgadzam się z krytyką pieniądza dłużnego. Ale NAF nie stanowi racjonalnej alternatywy.
  • @andarian
    Kłamiesz jak najęty:
    1. Piszesz: "...Osoby popierające to rozwiązanie uważają, że jest to nowa dziedzina nauki, całkowicie nowe podejście do koncepcji pieniądza,..." Nie uważamy tego za naukę nową. Postulat Locke'a sformułował algebraicznie David Ricardo (1772-1823). Za "komuny" tego uczono w szkołach rozbudowując trochę formułę o potrzebę uwzględnia pochodnych wzrostu gospodarczego i inflacji. Jakieś 15 lat temu jeszcze to słyszałem na kursie dla rad nadzorczych SKOK. Wykładowca był trochę "starej daty". Podejrzewam, że tę formułę stosuje bank centralny Białorusi zapewniając jej wzrost gospodarczy rzędu 8% w trakcie ostatniej dekady. Faktem, jest, ze oskubał trochę tych co mieli zgromadzone za dużo. Jest to jednak kraj który zdejmuje bezrobocie zarówno z Litwy jak i Ukrainy. Tam praca - po prostu -jest.
    2.Piszesz "...Sam sposób rozproszenia emisji nie został jeszcze przez alchemików opracowany,..." Żaden z nas nie przypisuje sobie cech boskich. Publicznie testujemy zarówno model "dywidendy obywatelskiej" http://nikander.nowyekran.pl/post/62521,polubisz-pit-ad-2014 jak i zasilenia własności pracowniczej http://nikander.nowyekran.pl/post/65563,nowy-ustroj-gospodarczy-testament-ignacego-moscickiego. Żaden z nas nie ma cech boskich i nie czuje się podawać prawd do wierzenia. To ma być własnością Polaków i to Polacy mają o tym zadecydować.
    3. Piszesz: "....Zakładając jednak wariant naiwnie wręcz pozytywny, w którym światowa finansjera nie sprzeciwiłaby się w najmniejszym stopniu zmianom w Polsce,..." naiwnie twierdzisz, ze obecnie nie ponosimy kosztów obrony waszej waluty. Ponosimy i są one szacowane na około 25 mld zł rocznie. Co chwilę NBP interweniuje na rynkach. Z kosztem obrony waluty musimy się pogodzić.
    4. Piszesz: "...Z racji niemożności wycofania pieniądza z obiegu załamaniu towarzyszyłaby gigantyczna inflacja..." Tu już wyjątkowo konfabulujesz. Jakie są bowiem realne powody wycofywania pieniądza w obiegu jeśli ma on pokrycie w towarze?????

    Kilku rzeczy nie zrozumiałeś biorąc jako tło stan faktyczny:

    - nad działaniem regulatora w postaci stóp procentowych nikt się nie zastanawiał. Było to zrobione w sytuacji gdy zaczął się walić amerykański system finansowy na skutek wydatków wojennych w latach 70-tycz czy 80-tych ubiegłego wieku. Było to działanie na zasadzie: zróbcie coś bo Ameryka się wali!

    - regulując stopami procentowymi za ubiegły rok wyemitowano 91 mld zł. Według formuły emisyjnej byłoby to około 30 mld zł. Jeśli uważasz że 30 mld daje większy impuls inflacyjny niż 91 mld to gratuluję logiki.

    - inflacja obniża wartość nabywcza do całego zgromadzonego pieniądza M3 (885 mld zł). 2% inflacji to ponad 17 mld zł. Emisja dla 2% wzrostu PKB to 10 mld zł. To jak? działa mechanizm wycofywania pieniądza czy nie?

    - obarczasz politykę monetarną za wszystko co może zdarzyć się w gospodarce. Nawet za to, ze rekami jakichś nowych Wałęsów, lub nowych ubranych na biało zmontuje się panikę na tyle skuteczna, ze cały pieniądz M3 stanie się nawisem inflacyjnym. Ja już to przeżyłem. W najgorszym przypadku pozostanie nam Białoruś.
  • a jakiś dowód na takie twierdzenie ?
    "Przykładowo w latach 1999-2000 współczynnik prędkości obrotu pieniądza wzrósł z 6 do 7, co stanowiło zmianę, o 16,66%. W praktyce taka zmiana stanowiłaby impuls inflacyjny o poziomie 16,66%"
  • @Marqus 17:28:05
    Inflacja wtedy przekraczała 10% - proste, kto by pieniądze trzymał?
  • @nikander 17:19:28
    Jacek Rossakiewicz: "NAF jako nauka rośnie z czasem".
    Skoro dopiero rośnie, to widać jest czymś nowym.
    To tyle w temacie kłamstw.
  • @Jerzy Wawro 17:43:39
    To nowe co "rośnie" i co jest na ten czas odkrywcze to sposób rozproszenia emisji. Poszukujemy najlepszego rozwiązania, bo tu można popełnić błąd kardynalny.
  • @Marqus 17:28:05
    Wartość wskaźnika podałem za panem Rossakiewiczem. Inflacja wtedy nie miała znaczącego wpływu na wartość tego współczynnika, w latach poprzedzających inflacja była większa, a współczynnik zmieniał się raz w górę raz w dół. Dlaczego natomiast stanowiłby impuls inflacyjny? Inflacja wynika ze zbyt dużej ilości pieniądza w obrocie. Wzoru Locke'a Ricardo nie kwestionuję, jest on w dużej mierze opisem stanu faktycznego. Jeśli więc prędkość obrotu wzrośnie o 16% przy stałym PKB to oznacza, że ilość pieniądza w obrocie będzie zbyt duża właśnie o 16%.
  • @nikander 17:19:28
    ad.1. Oprócz wspomnianego przez Jerzego Wawro stwierdzenia oparłem się na krytyce mojej wypowiedzi przedstawionej przez pana Rossakiewicza, w której to krytyce stwierdził, że nikt wcześniej nie opierał emisji pieniądza na parytecie gospodarczym i jest to pomysł całkowicie nowy.

    ad.2. Nikt Was o boskość nie podejrzewa.

    ad.3. Kłamiesz. Nie napisałem, że nie ponosimy kosztów obrony waluty. Wręcz przeciwnie wskazałem, że poprzez uczestnictwo naszej waluty na rynkach finansowych narażamy się na spekulacje międzynarodowej finansjery.

    ad.4. Rzecz w tym, że nie będzie miał pokrycia w towarze. Wynika to z faktu, że jeśli ilość towaru ulegnie zmniejszeniu waluta z racji braku możliwości wycofania jej z obiegu straci to poparcie, efektem będzie inflacja, tym większa im większe będzie załamanie gospodarcze.

    Taka waluta z punktu matematycznego może tylko tracić na wartości. Oznacza to, że z punktu matematycznego jest gorsza niż pieniądz dłużny. Jakkolwiek w rzeczywistości może być inaczej, to międzynarodowa finansjera i szeroko pojęty kapitał inwestycyjny będzie miał to na uwadze i z całą pewnością to wykorzysta.

    Ciągle używasz retoryki "kto nie z nami, ten przeciwko nam". Jeszcze raz więc powtórzę. Uważam obecny system za zły. Dałem temu wielokrotnie wyraz. To, że jest zły nie oznacza jednak, że NAF jest lepszy. Ty stawiasz wybór dżuma - cholera. Ja pokazuję, że można także być zdrowym.
  • @Andarian 19:41:03
    Recesja nie powstaje nigdy, gdy jest siła nabywcza. Powstaje wtedy, gdy banki zaczynają schładzać gospodarkę i występuje deflacja.. Teraz mamy raczej problem "nędzy w obfitości". Nie przymierzaj tego do "gospodarki deficytu". W gospodarce zaczynają działać zupełnie inne sprężyny.
  • Alechemia miała jeszcze to do siebie,
    że była niezrozumiała. Co budziło nadzieję (niektórych), że może być prawdziwa. Dlatego też niektórzy ryzykowali własny majątek z zamiarem pomnożenia go.

    System nowy wyprze stary, o ile ludzie dobrowolnie się na niego przesiądą.
    A dobrowolnie zrobią to pod warunkiem, że będą go rozumieli.
    Bo tylko wówczas będą mieli rękojmię, ze nie zostaną oszukani.
    Że jeśli będzie im się działo źle - to będzie to wynikiem dopustu Bożego.
    Że cudze wzbogacenie nie będzie wynikiem oskubania ich przez cwaniaków.

    Naukowo i mądrze - można prowadzić subtelne analizy. Nie da się jednak do naukowych wniosków zawierajacych ryzyko - przekonać bazy - producentów dóbr warunkujących przetrwanie.

    Że naród nie rozumie teorii względności - a wierzy w nią?
    Tak, ale nikt na niej oszukańczo nie wyzyskuje innych.

    Naukowość nie jest przemożnym atrybutem teorii ekonomicznej, czy społecznej.
    Jest nią ZAUFANIE. A dokładnie - jego poziom.
    Weryfikuje się go statystycznie. Nie wzorami na inflację.

    Jeśli któryś z wskaźników inflacji (a przecież nie wszystkie jeszcze wymyślono) będzie dodatni, a pracownikowi wzrośnie wynagrodzenie dwa razy stromiej, to kogo inflacja będzie interesowała?
    Poza "naukowcami"?

    =====================
    Ponieważ produkt dla "emerytów" jest wkalkulowany w dzisiejszy poziom płacy (za godzinę), to gdyby go emitować kreując inflację, a zdejmując obciążenia na wypas dla sfery budżetowej - to mimo tej inflacji
    GODZINA PRACY PRCOWNIKA NAJEMNEGO - ZWIĘKSZAŁABY JEJ SIŁE NABYWCZĄ.
    Troska/gwarancja zachowania "wartości" pieniądza - to mit.
    I to on jest źródłem zamieszania.
    Wartość pieniądza istniej WYŁĄCZNIE wchwili zawierania transakcji.
    NIKT na swiecie - nie może zagwarantować, ze jutro, za miesiąc, czy rok - za dolara kupi się tyle samo chleba, benzyny, czy rozrywki.

    Wszyscy (poza budżetówką) poparliby to.
    Czy może być system stabilniejszy?

    Czy się mylę?
  • @nikander 20:01:01
    Ośmieszasz rozważaniami na temat tego że NAF trochę jest nową nauką a trochę nie jest (to tak jak być trochę w ciąży).
    A zarzucanie komuś kłamstwa po to, by później zbywać milczeniem jego argumenty potwierdza tylko, że jesteś bezczelnym i chamskim osobnikiem.
  • Nie można zmuszać nikogo do nauki.
    "Głupi mężczyzna mówi kobiecie, ze ma ładne zęby.
    Mądry - skłania ją do śmiechu".

    Takimi głupimi mężczyznami jest dziś zawalony świat. Zwłaszcza świat wykształconych z wielkich miast.

    Nauka ekonomiczna pozwala (MUSI) wzmacniać produktywność jednostki - w jej dostarczaniu towaru, czy usługi dla społeczeństwa.
    A nie zwiększać PKB, czy zmniejszać inflację pieniądza.

    Masz wiedzę?
    Udowodnij - pokaż to na rynku.

    A nasi wszyscy "mądrzy" wiedzą - co inni powinni...
  • @Jerzy Wawro 20:34:58
    Myli się Pan.:
    --------------------------
    A zarzucanie komuś kłamstwa po to, by później zbywać milczeniem jego argumenty potwierdza tylko, że jesteś bezczelnym i chamskim osobnikiem.
    -------------------------
    To jest naukowa polityka.
    (metodyczna realizacja własnej woli)
  • Cały światowy system walutowy
    opiera sie jednej zasadzie:
    Na dopisywaniu premii do "posiadłości".
    Na zbajerowaniu ludzi, że pieniądz odłożony jest wiecej wart od wydanego.

    Kazdy idący z groszem do banku zawiera z Rotschildem umowę:
    Pozwalam ci okradać gołodupców, pod warunkiem, że się ze mną częścią łupu podzielisz.

    Niczego więcej nie potrzeba, aby świat wyglądał tak, jak wygląda.
  • @BTadeusz 20:47:21
    No tego nie wziąłem pod uwagę.
    Teraz rozumiem o co chodzi w tych politycznych harcach wokół NE :-(.
  • @nikander 17:19:28
    Gościu, wytworzenie produktu wymaga wyemitowania pieniądza??? Czyli wytworzenie kawałka kiełbasy wymaga emisji pieniądza? A jak zeżrę tą kiełbasę to CO??? Mam zeżreć też te pieniądze żeby nie było inflacji??? A jak ktoś wyprodukuje 50k cegieł i z tych cegieł zbuduje ktoś dom to ma te pieniądze wmurować w ten dom???

    Emisja pieniądza proporcjonalnie do wzrostu gospodarczego to kara dla producentów/konsumentów za wzrost wydajności pracy i odebranie prawem kaduka owoców lepszej pracy. Złodziejski system. Taki sam jak mamy dziś. Lepiej by było gdyby KGHM bił własną monetę kruszcową.
  • Andarian
    Muszę przyznać, że pierwszej chwili również mnie urzekła myśl, przedstawiona w tej koncepcji. Wydawało mi się, że w przypadku maksymalnego ograniczenia wydatków państwowych, emisja waluty opartej na parytecie gospodarczym umożliwiłaby likwidację wszelkich podatków, tym samym praktycznie całkowitą likwidację warstwy biurokratycznej. Oczywiście była to utopia.
    -------------------------------------------------
    Coś się Panu pomieszało...-:)

    Parytet gospodarczy - to NAF.

    A Freedom i ja, to emisja socjalna. (dla naprawdę niepełnosprawnych)
    A dla pełnosprawnych - wolność gospodarcza w moralnych ramach.

    Czy to utopia?
    Wróży Pan, a nie wnioskuje.

    Nikt by naszym pieniadzem nie spekulował, bo mozna tylko stracić.
    Eksportując i sprzedając za ich pieniądze - nasz towar. Kupując ich towary za uzyskane pieniądze.
    Chyba by nas nie odgrodzili murem?
    Chyba, że ze strachu...
  • @Jerzy Wawro 20:34:58
    Uroczyście oświadczam, że jako "bezczelny i chamski osobnik", nigdy nie wspinałem się na wyżyny nauki i logiki szkoły warszawsko lwowskiej. Są to poziomy niedostępne dla rzemiechy i prostego wyrobnika.
  • @korwinista 21:10:24
    "...Gościu, wytworzenie produktu wymaga wyemitowania pieniądza???..." - a niech Ci będzie. Tylko gdzie to wyczytałeś.

    Proponuję jednak porechotać się trochę to masuję wątrobę i pobudza mózg do myślenia.

    Zdrowia życzę, na rozum za późno..
  • @nikander 21:29:17
    Emisja pieniądza wraz ze wzrostem PKB. Przy niemal stałej a nawet malejącej liczbie ludności wzrost produktywności powinien oznaczać spadek cen.Emisja pieniądza RÓWNA wzrostowi produktywności to kara za produktywność!!! Kiedy emitujemy pieniądz za wyprodukowanie cegły a potem kolejny za zbudowanie domu z tej cegły to wywołujemy inflację pieniądza z powodu emisji na produkty jednorazowego użytku!!!

    Teoretyczne modele sobie możesz wsadzić. Ludzi obchodzą realne skutki systemu.

    Tobie nawet rechot nie pomoże.
  • @korwinista,nikander
    Trafił swój na swego.
    Polacy to się umieją zabawić.
    No bo przyznać się do konfabulacji to by było niehonorowo?
    Sam się sobie zaczynam dziwić, że jeszcze mnie to cokolwiek obchodzi :-(.
  • Wreszcie dobry temat do polemiki, jutro wkroczę
    Gdzie Jacek Rossakiewicz?
  • Jak ja to czytam...
    ... to mi się niedobrze robi!!
    Panowie: Andarian, nikifor (czy jak tam... a no tak, nikander, bez obrazy), Rossakiewicz i inni!
    Jak ja czytam te Wasze wypociny, z czego połowy nie rozumiem (wnioskuję, że ponad połowa czytelników nie rozumie. A może to ja jestem wyjątkowym debilem) o tej całej oscylacji systemów nadążnych, to ja sobie tak myślę, żeby tych Fenicjan to może tak, prewencyjnie, zabić? Aaa... nie da się? To może odkopać i wtedy zabić?... Nie da się... hmmm... Wiem! Odkopać i potem zakopać! .... No tak... to nic nie zmieni. A może... dajcie nam spokój z Waszymi super planami, co nie zmienią niczego i dajcie nam żyć! Tak po ludzku?! I jak sąsiad do mnie przyjdzie i zapyta: "Mam kurę?!". A ja mu na to:" Mam dziurawe Najki! Machniom?". A on: "No czemu nie machniom, machniom a jakże!!". To Wy architekty wielkiego szczęścia Narodu Polskiego potwierdzicie: kura = dziurawe Najki i nic ponad to ekstra!!! I ja i mój sąsiad będzie szczęśliwy! I może się okazać, że 1 kura = 10 dziurawych Najków i będziemy drukować na jednym papierku kurę a na innej monecie 10 maleńkich par bucików sportowych i wszyscy będą szczęśliwi!!! A tak poza tym, Odwalcie się od Nas i spadać ze swoją nową/starą architekturą, czy inną alchemią monetarno/gospodarczą.
  • @fosforek 02:20:55
    Zapomniałem o Jerzym! SPADAJ Jerzy!!!
  • @fosforek 02:24:02
    Ja już spadłem.
    To są ostatnie podrygi ;-).
  • @nikander 21:29:17
    a mógłbyś odpowiedzieć KONKRETNIE ?
  • Pełzająca inflacja
    Mam podobne wątpliwości z ryzyk i pożytków zastosowania NAF w Polsce.

    Nie podejmowałem polemik, bo jako praktyk rywalizowania gospodarczego zagadnienia "płacidła" traktuję w ekonomii jako problem mniejszej wagi. Uważam że w rozliczeniach pomiędzy handlującymi kolor na pieniądzu nie ma żadnego znaczenia. Natomiast w dostępie do kapitałów, dzisiejsza otwartość i efektywność wycen ryzyk na rynkach i wielość instrumentów o różnym horyzoncie finansowania jest imponująca. Myślę, że jest w tym ogromna szansa dla polskiej przedsiębiorczości. Choć oczywiście konkretnych przykładów na kontr tezę mogę podać ze 100.

    Dzięki Andarianie, że podjąłeś polemikę, trochę i w moim imieniu.
  • @Ultima Thule 07:34:35
    Odpowiem, tylko nie wiem komu KONKRETNIE i na jakie pytania KONKRETNIE. Proszę mi przypomnieć.
  • Do Autora
    Argumentacje gubią się w szczegółach i trudne jest ich rozumienie poza absolutnie nietrafnym porównaniem architektury do alchemii. Jest to niesłuszne porównanie, dzięki któremu schodzi z pola widzenia rzecz najważniejsza i cecha NAF - SUWERENNOŚĆ NARODU I PAŃSTWA. Dyskutowanie bez doświadczeń praktycznych detali jest wątpliwe. Wiem jedno, uczciwości Jacka Rossakiewicza nie można podważać. Agresywny ton artykułu i kłótliwość argumentacji jest zniechęcająca do kontynuowania i śledzenia rozwoju dyskusji. Szukać należy różnorodności rozwiązań i nie upierania się przy jednym. Zamienne propozycje autora są kiepskiej jakości i nie dają satysfakcji prowadzącej do realizacji. Jestem zdegustowany.
  • @fosforek 02:20:55
    Dlaczego wciągasz mnie do tego grona? Ja jestem zwolennikiem wolnej konkurencji, również walutowej. Oscylacje systemów nadążnych to faktycznie mocno techniczne określenie. Tłumacząc na przykładzie kurnika: Hodujesz kury. Masz 10 kur i koguta. Kogut zrobił kurom kolejnych 10 kurczaków (dla ułatwienia wszystkie będą kurami) , stawiasz więc 10 kolejnych grzęd. Ale w tym czasie kogut zrobił jeszcze 10 nowych kur. Brakuje Ci 10 grzęd. Widząc, że brakuje Ci grzęd stawiasz kolejnych 20 grzęd (licząc, że kogut zrobi następnych 10 kur). Ale kogut tym razem się obijał i zrobił tylko 5 kolejnych kur. Masz zbyt dużo grzęd, które niszczeją. Stawiasz więc tylko 5 grzęd, ale kogut nadrobił stracony czas i zrobił 15 kur. I znowu brakuje grzęd.

    Na tym właśnie polegają oscylacje systemów nadążnych.
  • @nikander 20:01:01
    Mylisz się twierdząc, że recesja nie powstanie nigdy, gdy jest siła nabywcza. To bzdura. Mnie zarzucasz, że traktuję system monetarny jako czynnik sprawczy całej gospodarki, ale to Ty budujesz tezy oparte na takim myśleniu. Recesja może nastąpić w bardzo wielu sytuacjach. Przykładowo gdy podaż przekroczy popyt graniczny, co w warunkach zwiększania siły nabywczej jest wysoce prawdopodobne. W dodatku, w takiej sytuacji najczęściej będzie miało miejsce pęknięcie bańki spekulacyjnej. Recesja może nastąpić w wyniku wydarzeń losowych, klęski żywiołowej. Recesja może nastąpić w wyniku przemian struktury gospodarczej spowodowanej rozwojem technologicznym. Czynników mogących spowodować recesję jest wiele.
  • @Andrzej Madej 08:03:35
    Nic tylko skorzystać z tych instrumentów budując konkurencyjny system alokacji kapitału, nie obarczony wadą całkowitego oderwania od realnej gospodarki. O tym między innymi pisałem w swojej propozycji zmian.
  • @Lesław Andrzej Wilk 09:33:34
    Również mógłbym napisać, że NAF jest pomysłem kiepskiej jakości. Nic jednak nie wynika z tego stwierdzenia. Dlatego prosiłbym o bezpośrednie odniesienie do moich propozycji stopniowego wdrażania konkurencji walutowej. W kwestii krytyki NAF napisałem w podsumowaniu dość jasno, że system ten jest pozbawiony PODSTAWOWEGO narzędzia regulacyjnego, co dyskwalifikuje go jako realne rozwiązanie.
  • @BTadeusz 21:16:51
    Nie pomieszało mi się. Po prostu rozważałem kompilację Waszych pomysłów. Kompilacja stanowiła utopię. Wasza koncepcja według mnie również jest obarczona wadami. W sytuacji, gdy Polska dysponowałaby dodatnim bilansem handlowym jej funkcjonowanie byłoby możliwe, aczkolwiek trudne. Problem leży w tym, że Polska nie posiada wszystkich surowców strategicznych i musi je od kogoś kupować. Niestety w wymianie międzynarodowej interesy gospodarcze często ustępują interesom politycznym.
  • @Andarian
    Dobrze Pan wypunktował słabości NAF. Ja myślę, że w ogóle rozważanie koncepcji monetarystycznych w zastosowaniu do gospodarki i wolności jest wysoce abstrakcyjną sferą naszego rozumienia rzeczywistości bytu. Wszyscy zwolennicy monetaryzmu uczepili się programu emisji pieniądza, jakby to miała być jakaś recepta na uleczenie bolączek realnej gospodarki. A jaki jest koń każdy widzi, że jest kulawy. Tak samo jest z gospodarką.

    Według mojego zdania utrzymanie wartości pieniądza w dłuższej perspektywie jest niemożliwe z racji tego prostego faktu, że w rzeczywistości żyjemy w świecie natury, w której jest zapisane prawo trwałej i dynamicznej nierównowagi. I zgodnej z prawem niezachowania energii. Jakkolwiek jest zapisane w nauce fizyki prawo o zachowaniu energii, to jest to bzdura utrwalona przez wieki od czasów Galileusza, który z ruchu wahadła je wykoncypował. Tak różdżkarstwo utrwaliło się na wieki w nauce ekonomii, dokładnie tak, jak teraz się próbuje utrwalić Nową Alchemię Finansową. Pozdrawiam.

    Faber
  • @Andarian 19:29:38
    podaj proszę bardziej naukowy powód, bo wychodzi że wyższa szybkość krążenia pieniądza jest negatywnym zjawiskiem i powoduje wyższą inflację co mocno dziwi.
  • @Marqus 15:43:58
    Są do wnioski bezpośrednio wypływające ze wzoru Locke'a Ricardo. Jak będę miał dłuższą chwilę siądę i przedstawię obliczenia wzięte z danych gospodarczych.
  • Moja odpowiedź - JAR
    Andarian napisał na NE wiele interesujących artykułów i miał we mnie czytelnika, który je doceniał, gratulowałem mu niejednego, a szczególnie: http://spodlasu.nowyekran.pl/post/54147,jak-mordowano-rzeczpospolita , czyli, kto płacił za niemieckie czołgi i co o długach powinien wiedzieć każdy Polak. [por. Świetny artykuł. Doskonale opracowanie ukazujące, że prawdziwą bronią są pieniądze. Ważne jest: 1. kto je emituje i 2. w jakim celu. Od tego zależą losy świata.
    Gratuluję. Jako uzupełnienie tej nieznanej tematyki proponuje informację o osobie Jerzego Zdziechowskiego: http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/Jerzy-Zdziechowski.html]

    Zaskoczeniem jest dla mnie zatem to, co pisze w tym artykule, ale widać ekonomia współczesna i to, co aktualnie należy uczynić, nie jest jego mocna stroną. W tym artykule treść nie podąża za świetną literacką formą – a wręcz przeciwnie świetnej formie towarzyszy kuriozalna treść. Mamy do czynienia bowiem, w przypadku tego artykułu, ze zręcznie napisanym paszkiwilem, który nic nie tłumaczy i nie zawiera rzeczowych argumentów, zadowala się wątpliwej jakości „przeczuciami autora” przy przemilczaniu niewygodnych dla niego treści, zawartych w koncepcji Nowej Architektury Finansowej.

    Już sam tytuł jest złośliwym przekręceniem nazwy koncepcji. Zaś porównanie autora NAF do alchemików oszustów to zwykłe prostackie pomówienie – choć zrealizowane pokrętnie i z „wdziękiem” literackim.

    Przyjrzyjmy się jednak argumentom Andariana, co on zarzuca koncepcji NAF:

    Cytat: „Czy NAF faktycznie stanowi wspaniałe rozwiązanie, które przyczyni się do wzrostu dobrobytu społeczeństwa? Według mnie nie. Osobom, które nie mają czasu na czytanie całości tekstu polecam przeczytać samo podsumowanie”.

    (Podsumowanie łatwo znaleźć w tekście, więc nie będę go przytaczał)

    Podsumowanie to jednak nadal prezentacja jedynie PRZEWIDYWAŃ Andariana, abstrahująca od treści teorii Nowej Architektury Finansowej. Czy te przewidywania są właściwe? - moim zdaniem – nie, gdyż nie wynikają ze znajomości koncepcji , ale z jej wypaczonego obrazu, jaki Andarian sobie stworzył. Andarian w swoim podsumowaniu abstrahuje od największego niebezpieczeństwa dla NAF i dla realizujących teorię Narodów a mianowicie od konfliktu z oligarchią finansową. Pisze: „Nawet w przypadku zaakceptowania tego typu przemian przez międzynarodową finansjerę należy spodziewać się poważnej deprecjacji waluty, która będzie stanowić na tyle duży impuls inflacyjny, że może doprowadzić do załamania gospodarczego.” A dalej: „Sposób rozproszenia emisji niezależnie od przyjętej metody będzie miał charakter spekulacyjny, narażając gospodarkę na skutki pęknięcia takiej bańki.” - to że „zawsze będzie źle” Andarian wie na pewno! , zaś prawdziwe niebezpieczeństwo lekceważy z łatwością typową dla nastolatka. Chciałoby się napisać, iż „połyka wielbłąda a przecedza komara”.

    Przyjrzyjmy się zatem szczegółowo argumentacji zawartej w rozwinięciu artykułu , bo jego początek jest kłamliwy: „ideologia a nie nauka” (zarzut gołosłowny !), a podsumowanie błędne.

    W akapicie trzecim Andarian pisze o tym czego się spodziewał po NAF. To co on na temat NAF sobie wyobrażał, jest jednak czymś innym niż rzeczywisty kształt teorii. Teoria powstała jako antidotum na brak emisji pełnowartościowego pieniądza i zastąpienie emisji pieniądza narodowego bankową kreacją oprocentowanych długów – taka jest moja rzeczywista motywacja i wiem jak trudne jest to zadanie, ale trudność nie powinna nas paraliżować, jak paniczny lęk . Oczekiwania Andariana: Cytat: „Wydawało mi się, że w przypadku maksymalnego ograniczenia wydatków państwowych, emisja waluty opartej na parytecie gospodarczym umożliwiłaby likwidację wszelkich podatków, tym samym praktycznie całkowitą likwidację warstwy biurokratycznej.” - były uproszczone. W teorii nie ma mowy o likwidacji wszelkich podatków, ale o możliwości i tendencji do ich zmniejszania, bowiem budżet zasilany obecnie praktycznie jedynie z podatków, byłby tworzony z uwzględnieniem monetyzacji przyrostu gospodarczego. Ta podstawowa kwestia dla teorii NAF nie jest przedmiotem wiedzy ani uwagi Andariana. Postulat braku wszelkich podatków, to założenie samego Andariana, a nie moje. (Pisał o tym także Lesław Wilk, rozumiejąc, to iż może to być efekt bardzo umiejętnie prowadzonej polityki gospodarczo-finansowej, oraz iż do takiego stanu rzeczy warto dążyć, ale i wiedząc, iż wymagałoby to poważnych zmian politycznych). Opinia Andariana: „Oczywiście była to utopia. Nie muszę nawet wspominać, że takie postawienie sprawy było obce zwolennikom NAF.” - to efekt kolejnej nieuwagi lub celowa dezinformacja. Podobnie jak ironiczne zapewnienia: Cytat: „Dla nich emisja pieniądza stanowiłaby dodatkowe narzędzie, czy to redystrybucji, czy to realizacji >>inwestycji
  • c.d.
    Cytat: „Dla nich emisja pieniądza stanowiłaby dodatkowe narzędzie, czy to redystrybucji, czy to realizacji >>inwestycji
  • c.d.
    Zmniejszanie roli podatków, brak wybiórczego pomnażania dochodów za pomocą dodatnich stóp procentowych – (podstawowe narzędzie skrajnie patologicznej redystrybucji dochodu, odpowiedzialne za trwałą inflację) – czyni miejsce na prowadzenie emisji pełnowartościowego pieniądza dla dobra Narodów. Tej emisji dzisiaj w ogóle nie ma i dlatego jest to najważniejszy postulat programowy NAF - nie jest to postulat jedyny.

    Zastrzeżenia wobec wskaźnika V jako wskaźnika zmiennego są wyolbrzymione. Oczywiście, że wskaźnik opracowany na podstawie danych z danego roku, może nie odzwierciedlać sytuacji w roku następnym i raczej na pewno nie będzie tego odzwierciedlał w 100 procentach. Ale zawsze istnieje możliwość korygowania polityki z roku na rok lub z półrocza na półrocze. Lepsze takie niewielkie oscylowanie, badanie i uwaga gospodarcza, niż długa manipulacja przy akcji zadłużania narodów a następnie cyklicznie wywoływane kryzysy (emisja poprzez dług).

    Monetyzacja za pomocą obliczeń z użyciem wskażnika V jest w NAF uzupełniona poprzez emisję na cele inwestycyjne, która może być prowadzona niezależnie od kwot wynikających z monetyzacji lub w ramach tych kwot. To są naprawdę bardzo złożone zagadnienia, zawsze wymagające jednostkowej konkretnej analizy i decyzji . Nie ma tutaj zastosowania jeden uproszczony schemat postepowania. (Ekonomia to nie mechanika jak w zegarze)

    Sprawa inflacji i recesji. Inflacja to wzrost cen na skutek nadmiernej emisji środków rozliczeniowych (pieniędzy). Definicja skoncentrowana na przyczynie a nie na skutku jest zasadnicza. Dopiero potem w trakcie rozwoju różnych doktryn zastosowano kryterium skutku; inflacją miałby być każdy wzrost cen. Taka druga definicja jest mało precyzyjna i stanowi okazje do komplikowania obrazu ekonomicznych zależności. Załamanie gospodarcze na skutek klęski nieurodzaju lub niegospodarności nie musi mieć za przyczynę inflacji. Wzrost cen nie będzie zależeć od faktu nadmiernej emisji tylko od innych przyczyn nie związanych z pieniędzmi ani z NAF bezpośrednio. Karanie społeczeństwa za klęskę nieurodzaju poprzez wycofywanie pieniędzy z obrotu po to, aby ochronić ich wartość - czego domaga się najwidoczniej Andarian – jest posunięciem bezsensowym społecznie, choć miłym dla oligarchii tezaryzyjacej pieniądze. Oni bowiem nie płaca żadnych podatków - podatki to danina wzmacniająca ich nadmierne bogactwo.

    Podatek w NAF to przede wszytkim funkcja miłosierdzia i jałmużny, niezbędna potrzebującym. Np. w prawie szariackim to 2,5% od nadmiaru dóbr. W Polsce realne podatki wynoszą 70-80 procent w zalezności od sposobu liczenia, główny cel to redystrukucja dochodu dla emitentów długów, chroniona przez obecne władze państwowe. Pomimo tej redystrybucji ceny rosna bo zawierają wysokie koszt kredytów i coraz większą ilość pieniadza jako długu. Jest to droga do Narodowej katastrofy, po zadłużeniu przyjdzie okres lichwiarskich tzw. „zniw”, czyli odbierania ludziom ich własności. Andarian z kompletnym brakiem wyczucia domaga się wprowadzenia jakiś dodatkowych mechanizmów deflacyjnych do teorii NAF.
  • c.d.
    Przykład Hiszpani to przykład na brak emisji i powstanie recesji . Andarian napisał: „Oczywiście taki schemat w NAF jest praktycznie niemożliwy. Nie oznacza to jednak, że emisja pieniądza opartego na parytecie gospodarczym nie może spowodować recesji.”

    Jednak zamiast argumentów Andarian znowu serwuje kpinę: w rodzaju „alchemii i kamienia filozoficznego” i chce wykpić się sianem porównując system finansowy do krwiobiegu. W istocie to co napisał w tym akapicie to po prostu bełkot. Gorszy jest jednak akapit następny gdzie Andarian formułuje swoje własne prawo „pożytku z niedoboru pieniądza w Polsce”. Im mniej złotówek tym dla nas lepiej bo wówczas mają one dla zagranicznych inwestorów większą wartość – twierdzi Andarian. On naprawdę wierzy w to iż straty z powodu braku dobrze funkcjonującej gospodarki oraz realnych inwestycji, można zmniejszyć poprzez ograniczenie ilości pieniądza w społeczeństwie, byle zachowal on swoją atrakcyjnośc na giełdach. Tutaj Andarian okazuje się wiernym uczniem Balcerowicza, który twierdził że” im więcej pieniądzy tym ich mniej”. Balcerowicz i Andarian zapomnieli tylko dodać do tego słynnego zdania dwu słów: im więcej pieniądzy tym ich mniej DO KRADZIEŻY. Balcerowicz nie zrobił tego, chyba z cynizmu, Andarian nie robi tego z… braku wiedzy ekonomicznej. Od czasów mekantylizmu wiadomo bowiem w ekononomi , że im więcej pieniądza tym mniejsze lichwiarskie ceny i odsetki. Zycie z ograniczaniem ilości pieniądza kończy się zaś wraz z jego brakiem, choćby do końca utrzymał swoją wielką wartość. Przeciwko temu protestował Jerzy Zdziechowski nasz minister skarbu w latach 1925-1926, który jest twórcą parytetu gospodarczego dla pieniądza. Andarian zaleca w swoim obecnym pastiszu, abyśmy nadal „budowali czołgi dla Niemców za swoje wartościowe pieniądze”, których już w zasadzie nie ma, bo PLN to tylko bony na dolary i euro. Cóż to za fatalna motywacja tak nim kręci, iż stacza się na dno liberalnej pseudonauki.

    Jedynym rzeczywistym niebezpieczeństwem dla NAF jest polityka oligarchii finansowej, która od wieków likwidowała osoby prowadzące emisję pieniądza: poczawszy od Stuartów w Anglii poprzez prezydentów Lincolna i Kennedy’ego a skończywszy na Kadafim . Nie wiadomo dlaczego Andarian lekceważy ten oczywisty problem – który w NAF jest rozwiązany poprzez ideę wprowadzania zmian w Europie Centralnej, a nie tylko w jednym kraju. Chce się chyba popisać znajomością budowy regulatora z mechanizmem nadążnym skazanym na oscylację – tak jakby nie można było tego wskaznika obserwować na bieżąco, a nawet prowadzić obliczeń symulacyjnych dla różnych wielkości zgodnie ze strategią wczesnego reagowania. Pisalem już o tym wraz z zaznaczaniem, iż nie tylko takie prognozowanie jest możliwe w NAF.

    Na koniec napiszę o tym, co sądzę o postawie Andariana. Pisanie złośliwych pamfletów (pastiszy) zamiast rzeczowej dyskusji uważam za zachowanie niegodne. Znamy się z Andarianem, mamy się spotkać 7 lipca i wówczas będzie można przedyskutować wiele problemów w sposób twórczy. NAF jest otwarta na wszelkie inspiracje, które służą społeczeństwu. Sprzeciwia się jedynie finansowemu zabójstwu (depopulacja), jakie realizuje oligarchia lichwiarska wobec Narodów zastępując pieniądz oprocentowanym długiem. Rezygnacja ze współpracy na rzecz piętnowania współobywateli złośliwymi etykietami, to działanie naganne - pisząc najbardziej delikatnie.
  • @Jacek Rossakiewicz 17:48:51 C. d jako fragment drugi (który został urwany)
    Cytat: „Dla nich emisja pieniądza stanowiłaby dodatkowe narzędzie, czy to redystrybucji, czy to realizacji inwestycji z ramienia skarbu państwa”. Inwestycje są w tym zdaniu Andariana w z niewiadomych powodów w cudzysłowie – chyba z tego powodu iż Andarian – ma przeczucie lub pewność, że to nie mogą być inwestycje (?)

    Akapit czwarty: ocena działań Balcerowicza to opis rzeczywistości zgodny z NAF i jakby wyjęty z jej tekstów publikowanych już w latach 2006-2009 (demokracja finansowa) . Dzisiaj jest to wiedza coraz szerzej rozumiana.

    Akapit piąty do powrót do pomówień z wykorzystaniem starych haseł "Kto nie z nami, ten przeciw nam". Na takiej ocenie zaciążyły zapewne wypowiedzi Nikandera, który prowadzi dyskusję w sposób nieodpowiedni, używając niewłaściwych a nawet skandalicznych „argumentów”. Trudno mi jednak brać odpowiedzialność za słowa wszystkich osób zainteresowanych NAF. Za swoje słowa biorę odpowiedzialność i napisałem w tym temacie odpowiedź dla Freedom [http://jar.nowyekran.pl/post/67007,pieniadz-oparty-na-parytecie-gospodarczym#comment_533031] Andarian niesłusznie generalizuje postawę Nikandera na calą teorię NAF.

    Równanie emisji deltaM=deltaPKB/V wynika z teorii Locka, ale jest sprzeczne z interpretacją teorii Locka dokonaną przez Ricardo, który dążył do zablokowania wszelkiej emisji pieniądza narodowego, skazując Narody na zaciąganie oprocentowanych długów w prywatnych bankach. Andarian kompletnie lekceważy dostępną w moich artykułach genezę teorii i jej zakorzenienie w historii myśli ekonomicznej i monetarystycznej http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df12.html - latwo mu wtedy pisać o ideologii a zapomnieć o nauce. NAF opierając się na oryginalnych twierdzeniach Locka, całkowicie zaprzecza praktyce lichwiarskiej jaką próbował uzasadnić Ricardo i jaka do tej pory determinuje współczesny system finansowy. Patrz pięć punktów według opracowania Kazimierza Abramskiego, Prawdziwy kapitał, część I, Gdańsk 2003: Ricardo stworzył teorię uzasadniającą oddanie finansowej władzy bankierom. Oprócz założenia, iż emisja papierowych banknotów powinna być uzależniona od ilości złota w sztabach sformułował inne wskazania, które posłużyły do przyjęcia pięciu zasad:
    1. każda działalność ma być oparta o bilans kosztów
    2. działalność rządu ma być pokrywana z podatków
    3. wszelkie rozliczenia powinny być prowadzone za pośrednictwem banków
    4. emisja pieniądza także powinna być prowadzona za pośrednictwem banków
    5. każda pożyczka pociąga za sobą oprocentowanie [5].
    Przyjęcie tych pięciu zasad pozwoliło bankom prywatnym przejąć kontrolę nad finansami państwa i wręcz uzyskać finansową władzę nad społeczeństwem. Emisję pieniądza zastąpiono oprocentowanymi pożyczkami w pełni kontrolowanymi przez banki. Taka działalność prowadziła do zdobywania realnej władzy politycznej nad społeczeństwem. http://www.rossakiewicz.pl/demokracja/df12.html

    Andarian wysywa tezę: Cytat” Emitując bowiem pieniądz zwiększamy jego ilość w obiegu. Nie możemy jej natomiast zmniejszyć.” To znikome przemyślenie Andariana wraz z jego osobistym przeświadczeniem iż NAF to programowe wyeliminowanie podatków skłoniło Andariana do sformułowania jego „koronnego zarzutu” wobec NAF, cytat: „Brak możliwości zmniejszenia ilości pieniądza w obrocie stanowi jedną z najważniejszych przyczyn, dla których NAF nie może działać w praktyce.” Ten subiektywizm Andariana należy sprostować. Tendencja do ograniczenia nadmiernych podatków – to nie jest ich brak. – to po pierwsze. Po drugie - emisję można prowadzić lub jej zaprzestać – w przypadku zerowego wzrostu PKB . Po trzecie akceptacja niewielkiej inflacji to jeden z podstawowych mechanizmów regulacyjnych, który skłania ludzi do zajmowania się gospodarką realną, a nie do czerpania zysków z odsetek. Inflacja to wróg oligarchii finansowej, nieprzypadkowo prowadzą oni z nią programową walkę tzw. „cel inflacyjny” pomnażając głównie sobie, a dopiero przy okazji innym, ilości pieniądza na kontach poprzez podwyżki stóp procentowych. Andarian zdaje sobie sprawę, iż stopy procentowe to jedynie odroczenie inflacji. Nie zdaje sobie za to sprawy, że techniki wprowadzana deflacji; sciąganie długów kredytowych bezpośrednio i poprzez podatki to druga bardziej „krwawa forma” społecznej agresji. O brak tej formy agresywnego fiskalizmu OSKARŻA NAF. Podczas gdy jest to to główna ZALETA Nowej Architektury Finansowej.
  • @Jacek Rossakiewicz 17:56:22
    Polemiki podejmę się jutro. Dzisiaj niestety już nie będę miał możliwości odpisać na ten bardzo interesujący komentarz.
  • @Jacek Rossakiewicz
    Niezmiernie się cieszę z tego, że podjąłeś jednak rzeczową obronę NAF.
    Pamflet Andariana uważam za w pełni uzasadniony właśnie z powodu wcześniejszego unikania krytyki (oraz bezczelności i chamstwa nikandera - ale to inna kwestia).
    Skoro mamy okazję do merytorycznej dyskusji, to pozwolę sobie z niej skorzystać.

    1. Niepotrzebnie podkreślasz kwestię podatków, która pojawiła się na marginesie sporu. Trudność związana ze stosowaniem podanego wzoru jest zasadnicza i nie ma nic wspólnego z podatkami. We współczesnej gospodarce każda z czterech podanych wartości może się zmieniać drastycznie bez związku z pozostałymi. Ceny mogą raptownie wzrosnąć - bo na przykład Rosja podniesie nam 4-ro krotnie ceny na gaz. A gdy za rok uruchomimy gazoport- równie gwałtownie mogą spaść i nie będzie to wynikać ani ze zmiany ilości pieniądza, ani szybkości jego krążenia, ani też ze zmiany wielkości PKB. Zmiana szybkości krążenia pieniądza może być z kolei wynikiem nadzwyczajnej hossy na giełdzie lub machinacji finansowych, których lokalnie wdrażana NAF nie wyeliminuje. Wzrost ilości towarów może być wynikiem postępu technologicznego. Na przykład zostanie wynaleziony bardzo tani i ekologiczny napęd samochodów i w krótkim czasie może nastąpić wymiana wszystkich aut będących w eksploatacji. Na koniec rzecz najbardziej oczywista - wobec pustek w kasie państwa każdy rząd znajdzie setki sposobów, by uzasadnić nadzwyczajny wzrost ilości pieniądza.
    Krótko mówiąc ilościowa teoria pieniądza do której się odwołujesz jest do dupy - i mało mnie wzrusza to, czy wymyślił ją Locke, Ricardo, Fisher, czy Friedman. To moim zdaniem jeden z najgłupszych pomysłów ekonomicznych i podziwiać jedynie można jego trwałość wbrew zdrowemu rozsądkowi.

    2. Andarian w sposób bardzo złożony stara się ująć rzecz bardzo prostą. A mianowicie obawę, że oparta na stałej zależności emisja będzie wzmacniać - miast łagodzić - wahania koniunktury. W książce Galbraitha "Godne społeczeństw" wyjaśnia on, dlaczego budżet państwa powinien działać jak tama na wodzie: oszczędzać w czasach koniunktury i wydawać w czasach kryzysu. NAF działałby dokładnie odwrotnie.

    3. Wbrew temu, co usiłujesz nam wmówić, każda emisja pieniądza nie związana z kredytem będzie redystrybucją. I jak każda redystrybucja rodzi problemy. To nie jest trudność tak fundamentalna jak poprzednie, ale jest i wymaga gruntownego przemyślenia.
  • @Jerzy Wawro 21:41:14
    Miałem już więcej nie pisać bo i tak napisałem bardzo wiele. Ale dla Ciebie dopiszę odpowiedzi na te 3 punkty choć to trzy nowe nieporozumienia.

    Ad 1. Podatki, po stopach procentowych to narządzie zminiejszające ilość pieniądza na rynku. Temat wywołał Andarian, a ja w niego tylko wszedłem, ze zrozumiałej konieczności.
    W równaniu MV=PT wiadomo że wszystkie współczynniki mogą się zmieniać. Przez dwieście lat i dzisiaj także "obowiązywała”: interpretacja, że przy stałym V i T emisja pieniądza rodzi wzrost cen P. i na tym koniec. Dwieście lat ludzie "nie mogli" zrozumiecć, iż wzrost T umożliwia (i wręcz wymaga) wzrostu M, jeżeli chce sie zachować stalość cen - co ma wartość w gospodarce i jeżeli chce się wyżywić wzrastającą populację ludzką, a nie skazywać ludzi na skrajna wegetację lub depopoulację, ciesząc się ze spadku cen kosztem zachowania ilości pieniądza u dawnych jego posiadaczy.
    Zatem równanie wynikające z twierdzeń Locka i zafałszowana przez Ricardo interpretacja , w NAF uzyskuje nowe funkcje interpretacyjne. I bardzo dobrze, bo jest na czym się wstępnie oprzeć. Nie jest to "matematyczne ględzenie" (Keynes) tylko wreszcie (po dwustu latach) dobrze uzasadnione algebraiczne twierdzenie monetarne.

    Ad 2. Niekoniecznie. Emisja jest proporcjonalna do wzrostu gospodarczego i odwrotnie proporcjonalna do szybkości obrotu. Oznacza to iż opłaca się produkować (dobrze pracować) i oszczędzać. Nadmiar wydatków - wzrost V – ogranicza emisję. Niedostatek produkcji zmniejsza emisję i skłania do oszczędzania, którą można potem przeznaczyć na inwestycje. Przy braku wzrostu PKB i możliwości oszczędzania , kiedy V rośnie (np. na skutek trudności zaopatrzeniowych) można uruchomić dodatkowy interwencyjny) fundusz inwestycyjny. To się zgadza z teorią Galbraitha i wymaga umiejętności zarzadzania procesami gospodarczymi i finansowymi. Nie ma tutaj jednej stałej zaleznosci, a nawet gdyby ją tak potraktować (nazwać) jest to społecznie i gospodarczo uzasadnione.

    Ad 3 Dodatkowa ilośc pieniadza wynikajaća z e wzrostu PKB nie jest redystrybucją tylko naturalnym procesem dzielenia się wypracowanymi dobrami. Bez takiej „redystrybucji” wszystkie pieniądze musiałby pozostać u swoich właścicieli, a nowe pokolenia żyłyby w nędzy. Wraz z emisja maja możliwość zarobienia pieniędzy i dochodzenia do osobistego majątku. Nie ma też depopulacji.
    Redystrubucją jest za to każdy kredyt i zysk z niego: albo dodatkowe pieniądze albo zastawiona własność - rzekome pożyczki lub nawet pożyczki rzeczywiste, ale oprocentowane, to redystrybucja dochodu do tych, co już mają finansowe nadwyżki .
  • @Jerzy Wawro 21:41:14
    A ty za to podejmujesz się z @Andarianem "chamskiej i bezczelnej" obrony obecnego stanu rzeczy. Te 1.5 biliona "długu" to według ciebie za mało. Odniosłem się do idiotyzmów @Andariana rzeczowo i na tyle na ile mogłem temu tematowi poświecić czasu. Na jego chamstwo: co ja myślę, co ja kradnę, gdzie się pcham i co chcę zrobić odpowiedziałem adekwatnie. Tym chamstwem z resztą ozdabiasz wszystkie swoje notki gdzie tylko możesz.
  • @nikander 08:28:42
    Proszę po raz ostatni o powstrzymanie się przed pisaniem kłamstw odnośnie "chamskiej i bezczelnej" obrony obecnego stanu rzeczy. Niejednokrotnie podkreślałem, nawet w powyższym tekście, że obecny system uważam za zły. Za bezczelne uważam natomiast insynuacje, że jest inaczej.
  • @Jacek Rossakiewicz
    Na wstępie przepraszam za charakter powyższego artykułu. Był od bezpośrednią konsekwencją dyskusji z nikanderem, który w swoich wypowiedział prowokował mnie i insynuował moje pozytywne nastawienie dla banksterskiej kliki. Tym samym w pełni uzasadnił moje słowa na temat zwolenników NAF - "Kto nie z nami, ten przeciw nam".

    Niemniej jednak nie wycofuję się z napisanych słów. Zarzuca mi Pan, że nie rozumiem istoty NAF. Jako jedyne uzasadnienie tego twierdzenia znalazłem w pańskim komentarzu słowa dotyczącej mojego wyobrażenia, w którym likwidowane są wszystkie podatki. Informuję więc, że takie postawienie sprawy było wynikiem analizy mocnych i słabych stron, szans i zagrożeń, zwanego także analizą SWOT, bardzo chętnie przytaczaną przez nikandera. Analizowałem więc, czy NAF da "szansę" wprowadzenia systemu pozbawionego podatków, oprócz emisyjnego, który w swojej istocie stanowi warunki idealne postulowanego także przez Was uzupełnienia budżetu poprzez dochody z emisji. Byłoby to rozwiązanie stanowiące kompilację Waszej propozycji z koncepcją freedoma. Niestety, chociaż rozwiązanie takie stanowiłoby pokusę do tego, by za wszelką cenę dążyć do jego realizacji okazało się niemożliwe w realizacji (emisja nie byłaby zdolna pokryć nawet wydatków na wojsko).

    Dalsza polemika opiera się w głównej mierze na założeniu, że stawiając zarzuty NAF staję równocześnie w obronie obecnego systemu. Przykładem może być stwierdzenie: "Lepsze takie niewielkie oscylowanie, badanie i uwaga gospodarcza, niż długa manipulacja przy akcji zadłużania narodów a następnie cyklicznie wywoływane kryzysy (emisja poprzez dług)." Napiszę więc także i Panu, że jestem przeciwnikiem obecnego systemu. Jestem przeciwnikiem monopolu banku centralnego na pierwotną emisję pieniądza oraz kreacji pieniądza na poczet papierów dłużnych. Dałem temu jasno wyraz także w moim tekście "Alternatywny model walutowy", w którym jasno postulowałem stopniowe uwolnienie przywileju emisyjnego, przy równoczesnej budowie instrumentów finansowych opartych o realną gospodarkę. Zamierzam ten temat szeroko omówić na spotkaniu w sobotę.

    Pisze Pan o tym, że ignoruję wpływ światowej oligarchii finansowej. Informuję więc, że nie ignoruję go. Wręcz przeciwnie uważam go, tak samo jak Pan za czynnik najistotniejszy. Nie chcąc być oskarżonym o unikanie konfrontacji z Naszym głównym wrogiem nie rozpisuję się na temat zagrożeń z tym związanych uważając je za całkowicie zrozumiałe i oczywiste. Skupiam się na zagrożeniach niezależnych od światowej finansjery, ponieważ one również występują. Kwestia konfliktu z oligarchią finansową stanowi niejako odrębny temat, który także powinien zostać poruszony. W kwestii tej jednak jak przypuszczam jesteśmy zgodni. Jest to bardzo poważne zagrożenie, nie można go ignorować, towarzyszy ono każdej próbie reformy systemu walutowego. Analizę podatności na to zagrożenie każdej z propozycji należy przeprowadzić osobno by następnie je porównać.

    Kwestionuje Pan moją tezę, że brak możliwości wycofania pieniądza z obrotu stanowi ewidentną wadę strukturalną projektu NAF. Po raz kolejny posługuje się Pan odniesieniem do obecnego systemu, "żniw", które stanowią naturalną konsekwencję polityki pieniądza dłużnego zorientowanego na korzyści oligarchii finansowej. Całkowicie ignoruje Pan moje stwierdzenia dotyczące faktu, że inflacja najsilniej uderza w klasę średnią i osoby najuboższe. Pisze Pan nawet o tym, że wycofywanie pieniądza z obrotu stanowi karę dla społeczeństwa. Jest to ewidentna nieprawda. Równocześnie straszy Pan deflacją, która faktycznie stanowi korzyść dla osób tezauryzujących pieniądz pisząc, że do grupy tej zaliczyć należy oligarchię finansową. Całkowicie zapomina Pan wspomnieć o fakcie, że alokacja oszczędności w gotówce i lokatach bankowych stanowi najczęstsze rozwiązanie osób z klasy średniej i osób najuboższych. Oligarchia, by ustrzec się przed efektami inflacji inwestuje głównie za pośrednictwem giełd papierów wartościowych, w akcje spółek, którym ułatwia rozwój poprzez systemy tanich kredytów, oraz obligacje państwowe, które stanowią ich narzędzie do wywierania wpływu na politykę państw (jeszcze raz podkreślę, że jestem zadeklarowanym przeciwnikiem papierów dłużnych i oprocentowanego długu jako zabezpieczenia waluty). Pisze Pan również, że inflacja stanowi wroga oligarchii finansowej, podczas gdy jest ona ich głównym sojusznikiem. Z racji czerpania bezpośrednich korzyści z emisji pieniądza inflacja w większym stopniu uderza w pozostałych uczestników gospodarki aniżeli w oligarchię. Wynika to z faktu, że większość emitowanego pieniądza ląduje w kieszeni oligarchii. Tym samym bogaci się ona kosztem reszty społeczeństwa. Przedstawiając to w prostym modelu matematycznym:

    W obiegu jest 100 PLN o sile nabywczej równej 100. 50 PLN należy do oligarchii, 50 PLN do reszty społeczeństwa, siła nabywcza oligarchii równa jest 50 tak jak społeczeństwa. W procesie emisji ilość PLN zwiększona zostaje do 200 PLN przy stałej mocy nabywczej. Korzyści z emisji w głównej mierze czerpie oligarchia. W efekcie oligarchia posiada 120 PLN, a reszta społeczeństwa 80 PLN. Tym samym siła nabywcza oligarchii wzrosła do 60, podczas gdy reszty społeczeństwa spadła do 40.

    Oczywiście w przypadku wprowadzenia NAF, korzyści z inflacji będzie czerpała grupa uprzywilejowana przez sposób rozproszenia emisji. Niekoniecznie będzie to więc oligarchia finansowa, chociaż znając jej wpływy po krótkim czasie może okazać się, że to znowu ona będzie czerpała najwięcej korzyści z emisji waluty.

    Warto także zauważyć, że inflacja nie uderza w osoby posiadające majątek trwały. Ponieważ w chwili obecnej większość majątku na świecie znajduje się w rękach oligarchii inflacja uderza w oligarchię proporcjonalnie słabiej aniżeli resztę społeczeństwa.

    W dalszej części tekstu porównuje Pan moje poglądy do poglądów Balcerowicza odnośnie obrony wartości waluty. Chociaż moja diagnoza reform Balcerowicza jest całkowicie zgodna z Pańską, w kwestii wyciągnięcia z tego wniosków widać różnimy się zasadniczo. Całkowicie wypaczył Pan moje twierdzenie o wpływie wartości waluty na inwestycje zagraniczne, stwierdzając, że uważam jak najmniejszą ilość waluty za korzystną. Jest to nieprawda. Odnośnie głębszej krytyki poczynań Balcerowicza napiszę kiedyś osobny tekst. W kwestii obrony waluty napisałem, że Polska jest uzależniona od importu. Polska niestety jest pozbawiona części surowców strategicznych, lub też nie posiada infrastruktury ich wydobycia. Tym samym Polska musi uczestniczyć w handlu międzynarodowym. Do tego potrzeba dysponować albo powszechnie akceptowaną na rynkach walutą, albo dobrami, które można wymienić. Przykład PRL dobitnie pokazuje, że same dobra do wymiany są niewystarczające. Wynika to z faktu, że handel międzynarodowy jest w dużej mierze narzędziem współczesnej wojny ekonomicznej. Chociaż Polska POTRZEBUJE ropy i innych surowców strategicznych, świat nie potrzebuje naszych produktów. Tym samym jesteśmy w skrajnie niekorzystnej pozycji negocjacyjnej. W efekcie, Polska może być zmuszona zaakceptować skrajnie niekorzystne umowy handlowe, przy których umowa na dostawę gazu z Gazpromem stanowi interes życia zrobiony przez Polaków. Tym samym może to doprowadzić do sytuacji reglamentacji paliw, lub też wzrostu ich ceny do poziomów wymuszających hiperinflację (ile kosztowałby chleb przy litrze ropy za 100 pln? ). Proszę więc odróżnić bezsensowną obronę waluty przed kapitałem spekulacyjnym od wystrzegania się przed stworzeniem zagrożenia dla stabilności gospodarczej kraju.

    Na zarzut braku narzędzi do walki z inflacją podaje Pan argument, że zawsze można ograniczyć emisję. Równocześnie zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że zmiana prędkości obrotu pieniądza może stanowić czynnik inflacjogenny. Pańskiego wytłumaczenia, że inflacja jest zjawiskiem pozytywnym w żadnym stopniu nie mogę zaakceptować, o czym pisałem już wcześniej. Odniosę się więc tylko do skuteczności mechanizmu ograniczenia emisji. W momencie pojawienia się impulsu inflacyjnego (jego pochodzenie w tym wypadku nie jest istotnie) i stagnacji gospodarczej postuluje Pan wstrzymanie emisji. Niestety aby impuls inflacyjny wygasł potrzeba czasu. Mógłbym się odnieść do kwestii oscylacji, których wystąpienie Pan potwierdza, choć wystrzega się komentarza odnoszącego się ich narastającego charakteru. Przyjmując jednak, że oscylacje inflacji nie będą miały charakteru narastającego. Po pojawieniu się inflacji, naturalną konsekwencją będzie ucieczka społeczeństwa od pieniądza. W sposób bezpośredni przyspieszy to obrót pieniądza, który do wzrost stanowić będzie dodatkowy impuls inflacyjny. Wstrzymanie emisji nie stanowi ujemnej pętli sprzężenia zwrotnego. Stanowi jej brak. Innymi słowy wstrzymanie emisji nie będzie miało znaczącego wpływu na wygaszenie impulsu inflacyjnego (2%?). Impuls inflacyjny spowodowany przez przyspieszenie obrotu pieniądza przyczyni się do jeszcze szybszej ucieczki od pieniądza, czym jeszcze przyspieszy jego obrót. Dodatkowo w sytuacji, gdy inflacja w sposób znaczący przekroczy wartość korzyści płynących z lokat długoterminowych, by uniknąć utraty kapitału również ta forma oszczędzania pieniędzy trafi do obrotu. Obecny nawis inflacyjny jest na tyle duży, że w każdej chwili może doprowadzić do hiperinflacji. Jeżeli NAF nie zakłada konfiskat lokat obywateli należy się spodziewać, że w sytuacji narastającej inflacji ten nawis zostanie upłynniony. Tym samym nastąpi w Polsce hiperinflacja. Hiperinflacja przynosi korzyści TYLKO i wyłącznie oligarchii, wielkim korporacjom i wielkim posiadaczom ziemskim.

    Wprowadzenie NAF w Polsce stanowić będzie przyczynek do powtórnej hiperinflacji w naszym kraju. Nawis inflacyjny jest w chwili na tyle duży, że każdy większy impuls inflacyjny spowoduje gwałtowny spadek wartości pieniądza, pociągając za sobą proces hiperinflacji. Narzędzia znajdujące się w rękach oligarchii finansowej tylko i wyłącznie wzmacniają to zagrożenie. Na procesie tym w największym stopniu skorzysta oligarchia finansowa. Podobnie jak było w 1923 i 1989 będzie to działanie stanowiące tylko i wyłącznie wzmocnienie wpływów oligarchii finansowej i wielkich korporacji w naszym kraju.
  • @Andarian 12:16:19 Odpowiedż nr 2 - JAR
    Przeprosimy przyjmuję i nie czuje się urażony. Martwię się tylko tym, że taka forma wywiera wpływ na osoby, które nie znają dobrze ekonomii a wartość żartu biorą czasami za argument merytoryczny. Wówczas mogą „wylać dziecko z kąpielą”.

    Proszę nie pisać do mnie w liczbie mnogiej, gdyż nie jest rzecznikiem wszystkich osób zaiteresowanych NAF i ją akceptujących. Występuję i piszę z swoim imieniu. Wiem, że ma Pan krytyczne stanowisko wobec obecnego systemu i polecam promocje pańskich poglądów bezpośrednio - a nie poprzez krytykę innych koncepcji. To jest bardziej skuteczne i daje satysfakcję. W krytyce cudzych teorii łatwo się zagubić.

    W kwestii uderzenia inflacji w klase średnią, napisałem jedno zdanie iż inflacja dotyka najbardziej klasę oligarchii tezauryzującej pieniądze, stąd tzw. „cel inflacyjny”. Osoby działające w gospodarce realnej pracownicy i klasa średnia nie stracą na inflacji tyle, co może stracić oligarchia, bo ich pensje podązaja za inflacją, choć z opóźnieniem. Natomiast teoria NAF, której towarzyszy postulat gospodarki i bankowości bezodsetkowej, likwiduje możliwość pomnażania pieniędzy na kontach poprzez oprocentowanie. Wówczas właśnie stwarza warunki dla wyrównania skandalicznych dysproporcji majątkowych i znosi mechanizm unikania skutków inflacji wypracowany przez oligarchie finansową dla samej siebie i osób najbardziej zamożnych. Tego Pan w teorii NAF nie dostrzegł, a ja już nie chciałem o tym pisać, bo artykuł i tak był obszerny. Ale ten skrót z oczywistym „celem inflacyjnym” był widać zbyt lapidarny – toteż teraz wyjaśnilem to nieco obszerniej.

    Pan przykłada zbyt duża wagę do negatywnych skutków inflacji. Wiele badań wskazuje iż inflacja nie ma znaczącego wpływu na gospodarkę, a wręcz niewielka inflacja gospodarce realnej służy – tak samo jak ujemne oprocentowanie kapitału (Gessel). Pan tego zaakceptować nie może! – trudno. Proszę jednak zrozumieć, że ja nie obawiam się niewielkiej inflacji , a wręcz uważam że jest ona potrzebna. To miękki sposób na zredukowanie poważnych dysproporcji majątkowych, naturalna redystrubucja nie likwidująca możliwości indywidualnej przedsiebiorczości i inwestowania w rozwój gospodarki realnej – jak dzeje się to podczas deflacji lub zbierania narzuconych sztucznie podatków. Polecam rozważanie tego aspektu, a nie odwracanie się do tego placami z powodów ideologicznych. (Czy Pan zakłada w swojej teorii „konfiskatę lokat obywatelii”) . Dopiero hiperinflacja i deflacja – realny brak środków rozliczeniowych prowadzi do dysfunkcji gospodarki. W NAF nie ma niebezpieczeństwa hiperinflacji ani deflacji . Czasami inflacja to wynik zwyklej zasianej paniki: uruchomienia oszczędności , ale dzisiasj 80% Polaków nie ma żadnych oszczędności (raczej długi), a wzrost cen wynika z oprocentowania pieniędzy, nieustannego zwiększania ilości pieniędzy i długu. Niebezpieczny jest dlug i deflacja – powtarzam to po raz kolejny, a nie inflacja, z nią ludzie sobie świetnie poradzą, to obfitość pieniędzy , (ale bez ich destrukcji typowej dla hiperinflacji).

    O sytuacji Polski można wiele napisać, gdyż destrukcja prywatyzacji („Obłęd reform”) zniszczyła polski przemysł. Ratowanie tego poprzez wyprzedaż złotówki to kontynuacja polityki Balcerowicza. Nie wypaczyłem Pana poglądów tylko ukazałem ich kres. Polska ma bogactwa naturalne , ma też technologię, która niweluje brak ropy naftowej i gazu, ma olbrzymi potencjał intelektualny. To wszystko jest nadal marnotrawione lub likwidowane (skrytobójczo) potrzeba tak naprawdę jedynie narodowej solidarności, aby się bronić i obronić.

    Na koniec proszę o odrobinę skromności i nie występowanie w roli wróżki Kasandry. To szermowanie pewnością siebie przy bardzo ograniczonej znajomości ekonomii razi . Perspektywa wprowadzenia NAF jest odległa, ale jeżeli się to uda będzie to uzdrowienie finansów i ekonomii – jak Bóg pozwoli. Rzeczywistość jest zawsze bardziej skomplikowana niż wszelkie teorie i wcale nie zależy jedynie od naszych motywacji.
  • @Jacek Rossakiewicz 00:03:00
    Stosujesz "dowodzenie przez zapewnienie".
    Ja pokazuję, że prawo ilościowej teorii pieniądza nie działa, a Ty zapewniasz że jest inaczej. Oczywiście można to stosować jako heurystykę (czyli formalnie nie działa, ale uważamy, że to i tak najlepsza metoda). Napiszę szerzej na swoim blogu - dlaczego to nie jest prawda.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930