Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
164 posty 2516 komentarzy

Zapiski spod lasu

Andarian - Mieszkam na górce pod lasem, więc mam szeroką perspektywę spojrzenia na świat.

Paladyni Tuska,

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

czyli sadysta na urzędzie.

Większość z nas miała w szkole przynajmniej jednego kolegę lub koleżankę, który nie pałał specjalną miłością do otoczenia. Czy objawiało się to dręczeniem kolegów, czy też Bogu ducha winnych zwierzątek, rys charakterologiczny takiej osoby był podobny. Był to najczęściej zwyczajny sadysta. Jeden na klasę, klasa - trzydziestu uczniów... Jak nic wychodzi około miliona sadystów w naszym kraju.

Co dzisiaj robią Ci sadyści?

Paladyn to wybitny rycerz. Wzór cnót. Bardzo często stanowiący osobistą ochronę władcy. W Polsce rolę paladynów pełni mandaryńska kasta urzędników. Nie powinno nikogo dziwić, jeśli spotka w urzędzie kolegę ze szkoły, który dał się poznać tym, że był sadystą. Sadyści na urzędzie mają zapewnioną drogę kariery. Jeżeli nie bawi Cię wyrywanie muchom nóżek i jesteś urzędnikiem - zmień pracę, albowiem wrota kariery są przed Tobą zamknięte.

Ta przykra skądinąd zależność jest wynikiem sposobu sprawowania rządów w Polsce. Urzędnik-sadysta stanowi najtrwalszą podporę reżimu. Najlepszym przykładem może być lekarz-orzecznik. Jakkolwiek ktoś może protestować, że przecież lekarze nie są urzędnikami, w przypadku orzeczników sprawa wygląda inaczej. Dziurę budżetową trzeba przecież jakoś załatać. Jeżeli kierownik oddziału ZUS zobaczy, że pracujący dla zakładu lekarze zbyt często wydają orzeczenia niezgodne z interesem urzędu, trzeba zmienić lekarzy. W sytuacji cięć w budżecie dla osób takich pojawia się dodatkowa mobilizacja. Redukcja stanowiska oznacza przecież koniec profitów. Oczywiście nie mówię tu o profitach w postaci urzędowej pensji, te nie są zazwyczaj wystarczające do tego, by odpowiednio zmobilizować urzędników. Warto pamiętać, że lekarz-orzecznik bardzo często ma również prywatną praktykę. To otwiera gigantyczne pole dla korupcji. Orzecznik nie zakwestionuje przecież zaświadczenia o niezdolności do pracy innego orzecznika. Ręka rękę myje, jakaś solidarność w zawodzie musi być, wspólnych interesów należy bronić.

Myliłby się ten, kto pomyślałby, że problem ten dotyczy tylko i wyłącznie lekarzy-orzeczników. Myliłby się ten, kto pomyślałby, że dotyczy to jedynie urzędników, bezpośrednio decydujących o pieniądzach. Rozpatrujących wnioski o umożenia, wlepiających kary, zatwierdzających odliczenia podatkowe. Weźmy dla przykładu takie urzędy wystawiające zezwolenia budowlane. Nawet jeżeli nie mamy do czynienia z bezpośrednią działalnością korupcyjną, polegającą na kwestionowaniu wniosków, by wróciły do architekta, który w zamian odwdzięczy się miłej Pani, która nakręca mu biznes, możemy zauważyć, że przecież kwestionowanie wniosków budowlanych jak najbardziej leży w interesie "naszego umiłowanego państwa". Zakwestionowany wniosek wiąże się bowiem z koniecznością wykonania poprawek w projekcie, a przecież architekci, wystawiają faktury i płacą podatki. Płacą ich zazwyczaj więcej, aniżeli robotnik budowlany, czy drobny sklepikarz. Architekt niewiele może odliczyć od podatku VAT, niewiele może wciągnąć w koszty.

Na to wszystko nakłada się jeszcze kwestia korupcji. Wiele osób chwali sobie korupcję, jako jedyną drogę do załatwienia czegokolwiek, w tym zbiurokratyzowanym kraju. Niestety korupcja niesie za sobą poważne konsekwencje dla społeczeństwa. Nie mówię tutaj o tym, że umożliwia osobom życie ponad stan. Gdyby jedynym problemem wynikłym z korupcji były nielegalne źródła dochodów to faktycznie, jakkolwiek niemoralna, korupcja nie byłaby aż tak szkodliwa. Problem polega na tym, że urzędnicy również muszą wyrobić normę. Prędzej czy później, zbyt pobłażliwy urzędnik straci pracę, niezależnie czy jego pobłażliwość będzie wynikiem łapówek, czy też wrodzonej dobroci. Racją urzędu, w dobie kryzysu gospodarczego jest oszczędzać pieniądze państwa, nawet jeśli miałoby się to odbyć kosztem niewinnego rencisty. Jeżeli więc urzędnik weźmie od kogoś łapówkę, by pozytywnie rozpatrzyć wniosek, który już na wstępie powinien zostać odrzucony, w zamian musi odrzucić wniosek, który w normalnych warunkach by przyjął.

Nie ma takiej niegodziwości, której nie dopuściłby się skądinąd liberalny rząd, gdy zabraknie mu pieniędzy. Z całą pewnością w naszym kraju jest wielu cwaniaków, którzy jako sposób na życie wybrali dojenie systemu. Masowe kwestionowanie zwolnień lekarskich, odbieranie rent i tym podobne, nie poprawią jednak sytuacji. Ich efektem będzie tylko to, że paladyni Tuska, w trosce o własne interesy jeszcze mocniej będą uciskać niewinnych obywateli.

Tłumacząc z angielskiego określenie na urzędnika (public servant) otrzymalibyśmy publicznego sługę. Niestety w naszych warunkach, to określenie bądź co bądź byłoby skrajnie nietrafione.

KOMENTARZE

  • Problem psychopatii
    jest szczegółowo opisany w Ponerologii Politycznej A. Łobaczewskiego.Problem jest niesłychanie istotny , nie zauważyłem jednak by ktokolwiek z potencjalnych reformatorów Polski , zająknął się choćby na ten temat. Wnioski wyciągam dwa. Albo nie ma pojęcia o temacie, albo do władzy pchają się prawie wyłącznie ludzie o skłonnościach psychopatycznych i nie chcą występować ewentualnie przeciwko sobie.
    Łobaczewski postuluje badanie ludzi aspirujących do stanowisk publicznych na skłonności psychopatyczne jako niezbędny warunek naprawy władzy.Zresztą warto poczytać choćby o perypetiach i historii życia tego badacza ludzkich charakterów.
    Z ciekawości tylko podam, że załatwiła uczonego służba bezpieczeństwa PRL-u chyba dwukrotnie, znany nam Z. Brzeziński w sposób tak skuteczny, że profesor musiał pracować jako spawacz w stanach, a podobno nawet Gorbaczow podpytywał JPII czy Watykan posiada opracowania A. Łobaczewskiego, do którego do którego autor wysyłał swoją pracę. Została jednak przejęta przez podstawionego w stanach agenta polskiego wywiadu. Wszystko to świadczy o niezwykle istotnych wynikach badań Profesora Łobaczewskiego, dla władzy w ogóle.
    Zresztą wyniki badań zostały potwierdzone później przez badaczy kanadyjskich, którzy byli niezmiernie zdziwieni odkrywając prace A. Łobaczewskiego.
  • @zadziwiony 21:45:21
    Pozycję dodaję do listy lektur do przeczytania. Prosiłbym o wyjaśnienie związków Łobaczewskiego z Brzezińskim (Łobaczewski był uczniem Brzezickiego).
  • @Andarian 22:25:39
    Andarianie, nie trzeba deprecjonować słowa "paladyn", nazywając tak dworaków obecnej władzy ;)

    Sam piszesz, że paladyni to byli wybitni rycerze. Tak nazywano np. 12 parów Karola Wielkiego. w tym hrabiego Rolanda i innych. Zbyt piękne mamy skojarzenia z "Pieśnią Rolanda", by przenosić je - nawet sardonicznie - na polskich urzędasów.

    Protestuję!
  • Ideały paladyna
    Ideały odzwierciedlone w eposie o Rolandzie były następujące:

    majestat władcy, dysponującego władzą pochodzącą od Boga i obrońcy wiary (Karol Wielki),
    rycerz, dzielny, wierny władcy, ginący w obronie wiary(Roland).

    Jeśli już wykorzystywać tą symbolikę, to urzędasów można byłoby raczej nazwać Ganelonami, zdrajcami Suwerena - Narodu Polskiego.
  • @Rebeliantka 10:14:32
    Moim zdaniem symbolika prezentowana przez Autora jest jak najbardziej adekwatna.
    Najbardziej kluczowa cecha paladyna - wierność suwerenowi. Suwerenowi rozumianemu najbardziej bezpośrednio, jako bezpośredniego seniora którego paladyn był wasalem.
    Każdy urzędnik, gdy jest dobrym urzędnikiem, to tę cechę posiada - wierność swojemu bezpośredniemu przełożonemu i wypełnianie wszystkich jego poleceń.
    Oczekiwanie od urzędnika innych zachowań jest ogromnym nieporozumieniem.
  • @programista 10:34:02
    Pozwolę sobie nie zgadzać się z Tobą. Urzędnik w Polsce musi być najpierw wierny Konstytucji.

    A paladyn, to nie to samo co wasal.
  • @Andarian 22:25:39
    Łobaczewski wyjechał bodajże, a właściwie uciekł przed SB w latach siedemdziesiątych z Polski do USA i tam skontaktował się z Brzezińskim w celu wydania tej książki, którą musiał napisać od nowa, albowiem jeszcze w Polsce wszystko spalił w kotle ostrzeżony o wizycie SB. Właśnie w celu wydania drugiej wersji skontaktował się z Brzezińskim będąc juz w Ameryce.
    Ten obiecując mu wszelka pomoc po przeczytaniu czegoś co pewnie zagraża całej strukturze władzy, załatwił profesora w sposób typowy. Nie mógł znaleźć w żadnej uczelni pracy. Jak pisałem , do końca pracował jako spawacz. Jeszcze wcześniej próbował prace przesłać do JPII, ale przejął ją agent SB i druk zniknął. Po powrocie do Polski w latach 90-tych wydał istniejącą dzisiaj na rynku pozycję, która niestety pozbawiona jest wielu statystyk i materiałów źródłowych, które przepadły, albowiem musiał wszystko wielokroć pisać od nowa. Wtedy jeszcze na kompie się nie pisało.
    Miałem link do tej całej historii, ale jak padł mi komputer, to wszystko przepadło. Od kilku lat prof. Łobaczewski nie żyje.
  • @zadziwiony 10:48:26
    Czytałam duże fragmenty "Ponerologii", ale tych szczegółów biografii profesora nie znałam. Bardzo interesujące i przesmutne.
  • @programista 10:34:02
    Porównajmy zresztą etymologię i wydżwięk słów:

    Wasal (łac. vassus) - sługa. Osoba wolna oddająca się pod opiekę seniora w zamian za lenno, wasal zobowiązywał się służyć wiernie seniorowi radą i pomocą orężną.
    Paladyn (łac. Palatinus) - hrabia pałacowy. Zarządca dworu królewskiego, który zastępował monarchę przy wydawaniu sądów.
  • @Rebeliantka 10:05:26
    Niestety muszę się zgodzić z programistą. Obecne państwo stanowi okupanta. Paladyn służy suwerenowi, w tym wypadku okupantom. Jak słusznie zauważyłaś, paladyni stanowili zarządców dworu królewskiego. W tym wypadku okupanta, który posługuje się niejednoznaczną konstytucją by uprawomocnić swoją władzę.

    Skupiając się jedynie na pozytywnym obrazie paladynów popełniasz błąd. Błąd polegający na niedocenianiu przeciwnika. Łatwo jest sobie wyobrazić, że tylko siły dobra potrafią mieć swój kodeks postępowań, swoje cnoty. Tym samym wrogowie wydają się być niezorganizowaną bandą złoczyńców, która jest gotowa skoczyć sobie do gardeł, gdy tylko będzie im to na rękę. To jest błąd karygodny. Jego efektem jest to, że przegrywamy tę walkę. Psychopata może kierować się kodeksem opartym na całkiem przeciwnych normach moralnych, może stanowić mrocznego paladyna, którego główną cnotą jest czynienie zła. Potrafią oni być równie zorganizowani co siły dobra, a ponieważ są bezwzględni mają nad nami niejako przewagę. Naszą przewagą natomiast jest to, że psychopaci stanowią mniejszość.

    Podsumowując. Wyobraź sobie paladynów sił zła. Działających w oparciu o całkowicie odmienny kodeks moralny. Ta myśl może przerazić, niestety jest ona prawdziwa. Zrozumienie tego daje siłę i możliwość skutecznej walki.
  • @Andarian 11:38:04
    No cóż, dla mnie trafniej byłoby zatem mówić o wasalach Tuska.

    Wasale-urzędasy tuskowi dostają od niego urzędy (lenno), służą mu wiernie i występują wszelkimi środkami w obronie jego interesów. Jak trzeba, to nawet stosując przemoc fizyczną.

    Upieram się, aby słowo paladyn pozostawić dla obrońców dobra. Nawet w literaturze fantazy czy grach komputerowych, paladyni walczą ze złem. Nie zmieniajmy znaczenia słów ;)

    Ale pomijając ten wątek dotyczący pojęć, Twój artykuł jest świetny :)
  • @Rebeliantka 10:05:26
    Nie mieszajmy złodzieja, zwanego Wielkim, z etosem rycerskim, proszę...
  • @Maciej Piotr Synak 15:49:41
    Nie rozumiem. O Karolu Wielkim mówisz?
  • @Rebeliantka 16:14:06
    Patologia zapisana w konstytucji też, może kierować się kodeksem opartym na całkiem przeciwnych normach moralnych, może stanowić złe prawo dla mrocznego paladyna, którego główną cnotą jest czynienie zła. Prawda dopiero się zbliża w nowej naszej erze. Moja skromna wiedza pozwala mi mówić o zapisie celowego błędu w Konstytucji III RP o równowadze władzy trójki. ….. Charakterystyczne cechy: 1. Cecha - liczba trzy jest inna do idealnej równowagi liczby parzystej czwórki. 2. Cecha liczby 3 nie jest „błędem omyłki” spowodowanej techniczną niedoskonałością, 3. Cecha liczby 3 nie jest „błędem uchybienia” w przybliżeniu z powodu, ograniczonej ilości cyfr. Stosowanie liczby (3), jako wzór równowagi jest chyba czynem zabronionym w przepisach na samym początku Kodeksu Karnego i dla paladynów.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930